"P.S.Kocham Cię" Cecelia Ahern.


Zapewne każdy z Was choć raz słyszał o tej książce lub filmie, zekranizowanym na jej podstawie. Wszak jest to światowy bestseller, który nadal sprzedaje się w naprawdę sporych nakładach. Mowa oczywiście o "P.S.Kocham Cię" Cecelii Ahern, po który w końcu udało mi się sięgnąć.

Życie trzydziestoletniej Holly traci sens wraz z utratą ukochanego męża, Gerry'ego, z którym przyjaźniła się niemalże od zawsze. Przez długi czas kobieta nie jest w stanie poradzić sobie z tak osobistą i bolesną stratą. Nawet rodzina, ani przyjaciele nie są w stanie jej pomóc. Na ratunek przychodzi jednak tajemniczy list i koperty, których nadawcą jest....Gerry. Czy będą one w stanie sprawić, aby Holly zaczęła żyć na nowo i krok po kroku odnajdywać swoje szczęście?

Cecelia Ahern (ur.1981r) to irlandzka pisarka, obecnie znana niemalże na całym świecie. Jej debiut literacki to oczywiście "P.S.Kocham Cię", na podstawie którego nakręcono film o tym samym tytule. Jest również autorką wielu innych znanych powieści takich, jak np."Kiedy Cię poznałam", "Na końcu tęczy/Love,Rosie", czy też "Sto imion". Prywatnie jest szczęśliwą żoną i matką dwójki dzieci.

Zacznę od tego, iż było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, zatem nie wiedziałam kompletnie, czego mogę się po niej spodziewać. Jednakże, zachęcona wieloma pozytywnymi recenzjami nie tylko tej, ale również i wielu innych jej książek, skrycie liczyłam na naprawdę dobrą powieść. Niestety przeliczyłam się bardzo i jestem ogromnie zawiedziona.

Niemalże od samego początku miałam wielki problem ze zrozumieniem czegokolwiek. Lektura już od pierwszych stron nudziła mnie niesamowicie. Czytając, miałam wrażenie, iż większość z wątków jest po prostu niepotrzebna i jedyne co robi, to wprowadza chaos, który znacznie utrudniał mi czytanie.Bo i po co mi też wiedzieć, po raz setny tę samą rzecz? Albo też, co wniesie do całości opisywanie jakże "ważnych" zakupów? Lub ciąża przyjaciółki?  Poprzez to moje zainteresowanie książką malało jeszcze bardziej. Sami bohaterowie to również kolejny wielki minus, nad którym zresztą nawet nie mam ochoty się tutaj teraz rozwodzić, bo też tak złych i niedopracowanych postaci nie spotkałam już od dawna.

Przed lekturą tej pozycji sam pomysł na jej fabułę wydawał mi się bardzo oryginalny i intrygujący zarazem, jednakże po skończonej lekturze mam baaaardzo mieszane uczucia, szczególnie wobec zachowania głównej bohaterki. Doprawdy bowiem nie sądzę, aby trzydziestoletnia kobieta mogłaby być tak rozhisteryzowana, niestabilna emocjonalnie i nie wiedziałaby, czego tak naprawdę chce od życia. Często wręcz miałam ochotę krzyczeć i dosłownie wyszarpać Holly, która już chyba bardziej irytująca być nie mogła.
Utrata bliskiej osoby to niewątpliwie temat ciężki, z którym moim zdaniem autorka nie poradziła sobie w żaden sposób. Może gdyby skupiła się konkretnie na tej stracie, nie wplatając co rusz innych, w sumie nawet ani śmiesznych, ani mądrych wątków, powieść ta byłaby o wiele, wiele lepsza? Zapewne tak.
Z pewnością, oczywiście w moim subiektywnym odczuciu powieść ta ani trochę nie jest romantyczna, czy też po prostu ciekawa. Najprościej pisząc, jest nudna i na pewno nic nie wnosząca, żadnych wartości, czy też jakichkolwiek przemyśleń godnych uwagi. 

Z przykrością zatem muszę stwierdzić, że historia ta nie zawładnęła mną ani w jednym procencie, co niesamowicie mnie smuci, bowiem jak już wcześniej wspomniałam, po cichu liczyłam na coś naprawdę dobrego. Wszak, skoro powieść ta, jak również sam film wzruszył tak wiele ludzi na świecie, to powinien wzruszyć również mnie. Niestety tak się nie stało. 
W ciągu kilku najbliższych dni na pewno przeczytam jeszcze "Love,Rosie", by dać autorce jeszcze jedną szansę i mam wielką nadzieję, że tym razem będę zadowolona z lektury. Odpukać! :))

Nie mogę jej również polecić komukolwiek, a jedynie ostrzec przed niezbyt udanym debiutem. Jednakże, może to właśnie tylko taki marny początek i kolejne powieści autorki są o wiele, wiele lepsze? Szczerze w to wierzę, więc polecam rozejrzenie się właśnie za innymi jej powieściami.  

18 komentarzy :

  1. Mnie ta książka niezwykle wzrusza :) uwielbiam ją :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W drugim akapicie powinno być , nadawcą (nie adresatem) jest Gerry.
    Mnie książka się podobała, ale czytałam ją dawno, może przy czasie sobie odświeżę
    Love, Rosie byłam zachwycona (mimo że bywały momenty dość irytujące)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście,wybacz mi tę pomyłkę. Zaraz to poprawię :) I dzięki za czujność!

      Usuń
  3. Zakochałam się zarówno w "P.S.Kocham cię" jak i w "Love, Rosie". Mam nadzieję, że ta druga lektura zawładnie tobą równie mocno jak mną :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W takim razie przygodę z tą autorką zacznę może od innej jej książki;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie się szalenie podobała ta książka i film, love rosie też uwielbiam! Ogólnie lubię styl C.Ahern, myślę, że warto abyś dała jej jeszcze szansę. Mnie też dość mocno podobała się książka ,,kraina zwana tutaj" również autorstwa C.Ahern
    Pozdrawiam Justyna z książko, miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że się zawiodłaś. Jednak chciałabym poznać tę historię. Bardzo rzetelna recenzja. Super!

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam słyszałam... i nawet kiedyś czytać zaczęłam, ale to zupełnie nie moja bajka!

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  8. Zauważyłam tendencje im są nowsze książki, są coraz to lepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam o tej książce, ale jednak byłam do niej dość sceptycznie nastawiona, a swoją recenzją utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że może to i lepiej dla mnie.
    Pozdrawiam serdecznie- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam książki Ahern. Jej styl i tematy, o jakich pisze, bardzo mi odpowiadają.

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurczę, nie spodziewałam się negatywnej recenzji. Zazwyczaj Ahern zdobywa same pozytywne opinie. Nieźle wzmogłaś moją ciekawość.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tej pozycji nie czytałam, chociaż czeka cierpliwie na półce. Czytałam jednak Love Rosie i byłam zachwycona ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Książki nie czytałam, ale oglądałam film, który bardzo mnie zauroczył i wzruszył.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wielka szkoda, bo książkę mam w planach już dawno, czeka na swoją kolejkę na regale. Historię znam z filmu, a ten poruszył mnie bardzo. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Naprawdę? A wszyscy tak zachwalają. Sama już nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie się dość podobała, ale czytałam lepsze i nie jest ona dla mnie takim hitem, jakim lansują ją media :)

    OdpowiedzUsuń
  17. szkoda, bo mam książkę na półce i na dniach mam zamiar zapoznać się z treścią :(

    OdpowiedzUsuń

Tajemnicze książki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka