"Milczenie chłopców" Casey Watson.

Jak już pewnie zdążyliście zauważyć, jestem wielką fanką (o ile można to tak nazwać) tzw.historii prawdziwych. Zauważyłam też, że już dawno na blogu nie było recenzji tego typu publikacji, zatem czym prędzej postanowiłam to zmienić. 

Dwaj dziewięcioletni chłopcy, tj. Jenson i Georgie pojawiają się w rodzinie Watsonów niespodziewanie. Jenson, wychowywany w totalnej patologii zostaje odebrany matce, gdy ta zostawia go pod opieką niepełnoletniej siostry, a sama wyjeżdża na wakacje. Drugi zaś jest wychowankiem jednego z domów dziecka, który postanowiono natychmiast zamknąć.  Obaj szczerze się nienawidzą,a ich zachowanie niejednego mogłoby przyprawić o ostry ból głowy. To jednak nic takiego w porównaniu z ich trudną i mroczną przeszłością, z którą obaj wreszcie będą musieli się boleśnie zmierzyć...

Casey Watson - to jedna z najbardziej popularnych autorek swojego nurtu. Od kilkudziesięciu lat wraz ze swoją rodziną sprawuje tymczasową opiekę nad najtrudniejszymi dziećmi. Jest autorką m.in. "Chłopca, którego nikt nie kochał", "Małej opiekunki mamusi", "Krzyku o ratunek", a także kilku innych wstrząsających biografii. w 2015 roku na polskim rynku wydawniczym ukazała się jej kolejna powieść, pt. "Milczenie chłopców", którą postanowiłam Wam nieco przybliżyć w tym poście.

 "Milczenie chłopców" to kolejna już pozycja tej autorki, którą udało mi się przeczytać. Po lekturze wcześniejszych nie byłam wielką fanką pani Watson, jednakże teraz śmiało mogę przyznać, że jej styl, z coraz to nowszą pozycją poprawia się, co cieszy mnie ogromnie. 

Wiadomy jest fakt, iż opowiadane przez autorkę historie są smutne i wstrząsające same w sobie, więc nie potrzeba im niczego dokładać. Niemniej jednak poprzednie (nie wszystkie oczywiście) książki Casey Watson nudziły mnie niemiłosiernie. Ta jednak zrobiła na mnie ogromne wrażenie i do teraz nie jestem w stanie zapomnieć o historii dwóch dziewięciolatków.
Ich historie są, można być rzec, jak na takie warunki, dość oczywiste i zwyczajne. Oby dwojgu ciężko jest zaufać, a jakakolwiek ingerencja w ich zachowanie i życie spełza na niczym.  Coś w nich jednak jest szczególnego. To coś sprawia, że nie da się przejść obojętnie obok tak trudnej i smutnej historii. Pomimo wspomnianego smutku i żalu, jaki ogarnia czytelnika podczas lektury, tę opowieść chce się czytać dalej i dalej, przy okazji, po cichu kibicując obu wychowankom.
Jest to bowiem naprawdę piękna, choć niewątpliwie smutna opowieść o odnajdywaniu szczęścia w pozornie małych, zwyczajnych rzeczach. Jest to również historia dwóch, totalnie zagubionych chłopców, dla których to właśnie miłość stanowi najważniejszą rzecz w ich życiu. Niestety miłość ta, nie jest dla nich na wyciągnięcie ręki i fakt ten smuci niemiłosiernie każdego czytelnika.

Autorka nie byłaby jednak sobą, gdyby w tę smutną opowieść nie wplotła czegoś pozytywnego. Czegoś, co sprawia, że jakaś tam iskierka nadziei zostaje z czytelnikiem aż do (i po) skończonej lekturze. To niewątpliwie jej wielka zaleta, którą strasznie doceniam, bo inaczej zapewne byłabym rozsypana na milion kawałków i z moim charakterem ciężko byłoby mi się pozbierać po takiej lekturze. 

Nie muszę chyba dodawać, iż jest to jedna z tych pozycji, które na długo zapadają w pamięć i skłaniają do wielu, trudnych, jednakże bardzo życiowych refleksji. Myślę zatem, że naprawdę warto od czasu do czasu sięgać po tego typu powieści, nieważne, czy jest się ich fanem, czy też nie. Dodatkową wartością tej książki jest opisanie autyzmu i jego wszelkich ciemnych stron, za co również autorce wielkie dzięki.

Jeśli tak, jak ja - jesteś fanem/fanką tzw.historii prawdziwych "Milczenie chłopców" jest dla Ciebie pozycją obowiązkową. Gwarantuję, że ta przejmująca i głęboko zapadająca w pamięć historia pozostanie z Tobą na długo.

19 komentarzy :

  1. Coś czuję, że to lektura obowiązkowa jak dla mnie ;)
    Lubię czytać tego typu książki, ale czasu coś mi ostatnio brakuje. Ale postaram się poprawić i przy kolejnej wizycie w bibliotece rozejrzę się za Milczeniem chłopców ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje mi szczerze polecić :) Sama nie sądziłam, że książka aż tak przypadnie mi do gustu.

      Usuń
  2. Ja również bardzo lubię taką tematykę (kolejną recenzją będzie Dziewczynka, która się nie uśmiechała) i tej pozycji jestem niezmiernie ciekawa! Choć nie miałam jeszcze styczności z tą autorką, to przygodę z nią z chęcią rozpocznę właśnie od tej pozycji.
    Tymczasem zapraszam do siebie na Wróżkę;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Również lubię czytać historie prawdziwe. Tej historii o której piszesz jeszcze nie czytałam, na pewno po nią siegne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podoba mi się twoja recenzja. Jej w niej coś zachęcającego, a z razem szczerze piszesz, że autorka zrobiła postęp. Dzięki za polecenie, z miłą chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak już pisałam,uwielbiam czytać takie książki. Podoba mi się (jak zawsze ) twoja recenzja. Na pewno przeczytam tą lekture :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak się tak w sumie zastanowię, to nie miałam zbyt dużej styczności z "historiami prawdziwymi". Przeczytałam może jeden tytuł... Obecnie jakoś mnie do nich nie ciągnie, ale nie mówię nie - od czasu do czasu lubię mocno zmienić gatunek lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, jestem fanką! Tak, chętnie przeczytam! :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wątpię ze takie historie sa niezwykle poruszające ale moja i tak słaba psychika chyba nie dałaby mi dokończyć tej historii... Zapłakałabym się na śmierć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawno temu czytałam "Chłopca, którego nikt nie kochał"... i trzeba przyznać, że autorka potrafi oddać towarzyszące dzieciom emocje. Na razie jednak nie zamierzam sięgać po inne "prawdziwe historie". Zbyt dużo smutku w dniu codziennym.

    Pozdrawiam
    ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot

    OdpowiedzUsuń
  10. Wstrząsająca historia, warto po takie sięgać. Kiedyś pewnie się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że ta historia jest bardziej wiarygodna i bardziej emocjonująca w stosunku do poprzednich, które czytałaś. Czuję się przekonana. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też lubię czytać historie oparte na faktach, aczkolwiek za bardzo je przeżywam, gdyż mam świadomość, że dana sytuacja wydarzyła się naprawdę i to mnie przerasta.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam czytać historie, które napisało życie. Chętnie poznam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zawsze mam mieszane uczucia co do historii pisanych na podstawie autentycznych zdarzeń. Jeśli książka kończy się źle, dzieje się bohaterom coś złego - zawsze można sobie powiedzieć "ej, spokojnie, to tylko fikcja", ale w takich wypadkach już nie. Owszem, czasem takie historie są troszkę podkoloryzowane, ale.. ;) Fajnie więc, że autorka dba o jakąś tam właśnie iskierkę nadziei :)

    Pozdrawiam
    Rav http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Moja wrażliwość nie będzie zadowolona, ale chętnie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  16. To na pewno książka, która wywołuje wiele emocji...

    OdpowiedzUsuń
  17. Z pewnością przeczytam, bo mimo, że historia nie należy do łatwych i przyjemnych, zasługuje na poświęcony czas

    OdpowiedzUsuń
  18. Z chęciom bym przeczytała tę książkę:)Pozdrawiam Julia

    OdpowiedzUsuń

Tajemnicze książki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka