"Prawie w domu" Pam Jenoff.

Czy kiedykolwiek żałowaliście lektury jakieś książki? Mi na szczęście rzadko zdarza się taki moment,bo nawet z książki beznadziejnej próbuję wyciągnąć coś pozytywnego. Jednakże podczas lektury tej pozycji miałam ogromny problem, bowiem "dzieło " pani Jenoff jest po prostu słabe.

Pam Jenoff to amerykańska autorka takich powieści, jak "Dziewczyna komendanta", czy "Żona dyplomaty". Swoje doświadczenie zdobyła dzięki pracy asystentki w Departamencie Stanu, które w późniejszym czasie przelała na papier, tworząc kolejny bestseller pt."Prawie w domu".

Agentka Jordan Weiss to trzydziestolatka pracująca w Departamencie Stanu. Jej spokojne i wydawać by się mogło zwyczajne życie legnie w gruzach, gdy otrzymuje list od dawnej przyjaciółki - Sary, mieszkającej w Londynie. Nie bacząc na konsekwencje agentka postanawia wyjechać i pomóc Sarze. 
W dość krótkim czasie okazuje się jednak, że śmiertelnie chora przyjaciółka to tylko pretekst, a sama Jordan zostaje wplątana w sprawy sięgające ponad dziesięciu lat wstecz. Niebezpieczeństwo to chyba jedno z najłagodniejszych słów, jakie może opisać to,co grozi pannie Weiss...
Fabuła owej powieści na pierwszy rzut oka wydaje się dość interesująca.  Sam opis zamieszczony na tylnej okładce zachęcił mnie do jej zakupu.
Już od pierwszych stron poznajemy Jordan Weiss - absolwentkę uniwersytetu w Cambridge, pracującą w Departamencie Stanu. Jej przeszłość jest smutna i bardzo mroczna, co powoduje, że kobieta ma trudny do okiełznania charakter. Demony z przeszłości - tj. śmierć jej chłopaka, czy wyjazd na misję do takich krajów, jak Somalia nie dają o sobie zapomnieć. Całe swój czas poświęca pracy poprzez co jej życie prywatne jest po prostu nijakie...

Wyobraźcie sobie zatem moje zdziwienie, kiedy owa kobieta pracująca w jednej z najpoważniejszych instytucji na całym świecie nagle - po zwykłym liście otrzymanym od byłej przyjaciółki,  z którą od dawna nie utrzymuje kontaktu - rzuca wszystko i wyjeżdża do Londynu. Tam -zamiast ratować i spędzać czas z przyjaciółką daje się wplątać w dość dziwne i niebezpieczne sprawy, grożące nawet jej życiu. Dzięki niej sprawę, której nikt odpowiedzialny za to (policja,sędziowie,adwokaci itd)nie dał rady rozwiązać od dziesięciu lat, rozwiązuje się dosłownie w kilka dni. Dziwne, prawda? I tak nierealne....
Następną dość trudna do zrozumienia dla mnie sprawa jest fakt, iż bohaterka na każdym kroku przypomina o swojej wielkiej i ciągle istniejącej miłości do byłego chłopaka, w ciągu kilku dni wdaje się w romans z dwoma ledwo co poznanymi mężczyznami. Momentami jej infantylizm i sprzeczność w zachowaniu powodowały we mnie niechęć i ciągłe odkładanie książki "na potem", co naprawdę zdarza mi się bardzo rzadko.
Kolejną bardzo istotną wadą książki jest brak akcji. Powieść jest pozbawiona jakichkolwiek fajerwerek/zaskoczenia i wszystko wydaje się być do bólu przewidywalne,co również sprawia, że jedyne na co ma się ochotę to jak najszybsze odłożenie lektury i zapomnienie o niej. 
Dodatkowo język i styl, jakim posługuje się autorka nie jest w żaden sposób wymagający, a wręcz odpycha z każdym kolejnym rozdziałem.

Naprawdę długi czas zastanawiałam się nad tym,co też pozytywnego mogłabym napisać o tej pozycji. W tę dziwną historię Jordan autorka wplata jedną pozytywną i w miarę wciągająca sprawę,  a mianowicie problem zwalczania przestępczości wśród mafii - podając na wzór gangsterów z Albanii - coraz bardziej rozprzestrzeniających się po całej Europie. Myślę, że gdyby w całości poświęciła uwagę tej sprawie, to mogłatwo by się wykluć z tego całkiem dobra powieść.

Reasumując - "Prawie w domu"  to mało wciągająca i niezbyt dobrze napisana książka. Ciężko jest mi polecić ją komukolwiek,dlatego też decyzję o sięgnięciu po lekturę tej pozycji pozostawiam w Waszych rękach.

11 komentarzy :

  1. Nie lubię gdy książka mnie nie wciąga.
    Teraz czytam "Zaginioną dziewczynę", przekroczyłam 100 stron i mam wrażenie, że jest przegadana. Ale nie poddaję się, bo liczę że intryga się zazębi i że w końcu mnie zaskoczy ;)

    Zapraszam Cię do udziału w moim konkursie. Do wygrania "Ember In The Ashes. Imperium Ognia"
    Szczegóły: http://recenzjeami.blogspot.com/2015/12/konkurs-z-ksiazka-ember-in-ashes.html

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że książka okazała się tak słaba, bo sam opis wydawał mi się interesujący.

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawy opis, ale nie zniosłabym takiej bohaterki. będę omijać szerokim łukiem. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. To fajnie,że napisałaś recenzję zgodną z własnym sumieniem :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ehh, no nie każda książka jest idealna, ale dobrze, że o tym piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A wydawała się niezła z opisu- ale po Twojej recenzji i wskazaniu wad chyba ją sobie daruję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka intrygująca, opis fabuły także, a tu w ogólnym rozrachunku taki klops. Szkoda, wielka szkoda. Niemniej dziękuję za szczerą recenzję, bo dzięki temu uniknę rozczarowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety okładka to jedyne,co zasługuje na uwagę w tym przypadku :( A to zbyt mało...

      Usuń
  8. Szkoda, że akcja nie jest wartka. Wielka szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie skuszę się, za nudna jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cóż szkoda, że książka okazała się słaba i niegodna polecenia... dziękuję za Twoją szczerą recenzję, która ostrzegła mnie przed ewentualną stratą czasu ;))

    OdpowiedzUsuń

Tajemnicze książki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka