"Francuski romans. Miłość w czasach Wielkiej Wojny." Jennifer Robson.

Przy okazji świątecznych zakupów  (już chyba pięćdziesiątych z kolei :P) nie mogłam odmówić sobie zakupu nowej książki. Będąc w jednym z salonów prasowych w oko wpadła mi pewna gazeta z dołączoną do niej powieścią pt."Francuski romans. Miłość w czasach Wielkiej Wojny.". Przepiękna i bardzo klimatyczna okładka, i do tego ta cena (11,99zł z gazetą ) zdecydowały o moim zakupie. Gdy tylko wróciłam do domu, zaczęłam lekturę i odpłynęłam. Autorka napisała bowiem pozycję idealnie trafiającą w moje gusta.

Jennifer Robson to kanadyjska miłośniczka historii - szczególnie tej dotyczącej XIX i XX wieku. Dzięki pasji zaszczepionej od ojca historyka sumiennie uczyła się już od najmłodszych lat, co zaowocowało ukończeniem kilku prestiżowych uczelni w Kanadzie,  jak również w Anglii. Jest autorką trzech powieści, w których akcja toczy się przed,w trakcie jak i po I wojnie światowej. "Francuski romans." jest jej debiutem literackim.

Lady Elizabeth to typowa, młoda, angielska dama. Pomimo wieku (lat zaledwie dwadzieścia ) i nie uczęszczaniu do jakiejkolwiek szkoły jest bardzo mądra i oczytaną osobą. Wygodne i monotonne życie to pełnia jej szczęścia. 
Los bywa jednak niepokorny i nawet najlepsze życie i plany na przyszłość zmienia w ułamku sekundy. W 1914 roku wybucha bowiem wojna. 
Wbrew woli rodziny młoda arystokratka wyprowadza się z domu i w niedługim czasie rozpoczyna pracę, jako kierowca ambulansu w Pomocniczym Korpusie Wojskowym Kobiet, znajdującym się we Francji. Tam spotyka Roberta Frasera - wybitnego lekarza, który jest przyjacielem jej brata, Edwarda. 
Dawne uczucia powracają, zmieniając świat obojga nieodwracalnie...

"Francuski romans. Miłość w czasach Wielkiej Wojny" to bez wątpienia udany debiut Jennifer Robson. Udało jej się bowiem napisać świetną powieść, osadzoną w realiach I wojny światowej. 
Romans głównej bohaterki, lady Elizabeth z przystojnym,lecz biednym lekarzem Robertem tylko potęguje tę świetność. 
Styl i język, jakim posługuje się autorka jest prosty, lecz niezwykle barwny i plastyczny, dzięki czemu bardzo przyjemnie czytało mi się powieść. 
Dodatkowo - opisy wojny nie są w żaden sposób drastyczne - wojna została przedstawiona w sposób niezwykle subtelny, za co jestem ogromnie wdzięczna pani Robson, gdyż poprzez to nie czułam się przytłoczona lekturą. 
Samo zakończenie również zasługuje na duży plus. Naprawdę jestem pod wrażeniem, bowiem autorka utrzymała swój wysoki poziom do samego końca, fundując czytelnikowi przepiękne,bardzo intymne zakończenie. 
To wszystko powoduje, iż stałam się wielką fanką Jennifer Robson i mam nadzieję, że w niedługim czasie doczekam się premier jej pozostałych publikacji na naszym rynku wydawniczym.

Co ważne i o czym wspomniałam zresztą na początku mojego wpisu - "Francuski romans" kupiłam za jedyne 11,99 zł. Książka ta jest zatem idealnym przykładem tego, iż pozycje dodawane do czasopism wcale nie są gorsze jakościowo od tych dostępnych w księgarniach. Owszem - czasami zdarzają się wydania "kieszonkowe", gorszy papier, mała czcionka itd, jednakże czasem pojawiają się też takie perełki,  jak ta, którą opisuję i właśnie dla nich warto również śledzić "gratisy" dodawane do gazet.

Jedyne, czego nie jestem w stanie zrozumieć, to tytuł. W oryginale brzmi on "Somewhere in France. A Novel of the Great War ", zatem nasz polski odpowiednik ma się nijak do niego, jak również do samej treści. Jest to bowiem typowa powieść obyczajowa z romansem w tle, a nie w roli głównej, dlatego też tytuł ten w żaden sposób nie oddaje prawdy. Fakt ten nie wpływa jednak w żaden sposób na lekturę książki, dlatego też nie będę nazywała tego wadą. Powiedzmy, że to takie niedopatrzenie, ot każdemu może się zdarzyć; -)

Kończąc - nie pozostaje mi nic innego, jak tylko polecić ten niesamowicie dobry debiut Jennifer Robson. Dla fanów literatury obyczajowej jest to wręcz pozycja obowiązkowa. 

17 komentarzy :

  1. Jakoś do mnie zbytnio nie przemawia, ale kto tam wie, czy jutro nie wpadnie w moje rączki podczas wizyty w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko polecam, bo pozycja ta jest godna uwagi :)

      Usuń
  2. Z jaką gazetą kupiłaś tę książkę? Muszę ją mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gazeta "Party" z Joanną Krupą na okładce - tylko tyle pamiętam na ten moment;)Kupiłam ją w zeszły weekend.

      Usuń
  3. Realia I Wojny Światowej rzadko występują w literaturze, a przynajmniej ja na nie nie trafiam za często. Z dużą chęcią sama poznałam tę historię, trafiłaś na super okazję w salonie prasowym :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, ze znajdę jeszcze to "Party" jutro idę na łowy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Po takiej recenzji i zachętach koniecznie muszę poszukać książki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. często jest tak, że oryginalny tytuł nie ma wiele wspólnego z jego tłumaczeniem na polski. mam ochotę przeczytać. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uh, jak ja nienawidzę tłumaczeń no.... :D Ile razy spotkałam się z tym, że tłumaczenie nie ma nic wspólnego z oryginalnym tytułem... A to jest takie... Uh.
    Co do samej pozycji nie mam ochoty, nie jestem fanką literatury obyczajowej :D Ponadto nie lubię romansów, ani wojen... :D

    OdpowiedzUsuń
  8. PS. Jedyna książka jaka mi się w tym klimacie podobała to "Córka oficera" Z. Rohan, jakbyś szukała czegoś podobnego ^^ Jest to historia Polki, która jako harcerka pociesza ludzi podczas wojny, niespodziewanie chcą ją aresztować, bo jej ojciec jest kimś ważnym w wojsku. Poznaje również chłopaka, a także doktora... Pracuje jako pielęgniarka... ogółem książka jest wciągająca, ciekawa, choć to nie do końca moje klimaty to polubiłam ją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za polecenie :-) Z wielką chęcią rozejrzę się za nią i przeczytam :-)

      Usuń
  9. Zdecydowanie muszę rozejrzeć się za tą książką ciekawi mnie opis, a okładka jest przepiękna;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. No dokładnie czasami warto jest kupić książkę wraz z gazetą. Coraz częściej są dodawane naprawdę dobre książki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo chętnie sama przeczytam, jeśli to naprawdę taki dobry debiut :)
    Thievingbooks

    OdpowiedzUsuń
  12. Za niewielkie pieniądze trafiłaś na świetny debiut. Oby więcej takich znakomitych okazji!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo zachęcająca pozycja. Muszę częściej odwiedzać saloniki prasowe :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widziałam już kiedyś tę książkę nawet z inną gazetą niż "Party". Wtedy też zwróciłam na nią uwagę, ale ostatecznie nie kupiłam obawiając się płytkiego romansu. Po Twojej recenzji widzę jednak, że to całkiem wartościowa powieść, ciekawa i z bogatym tłem historycznym. Jak znów się na nią natknę w kiosku, postaram się kupić. :-)

    OdpowiedzUsuń

Tajemnicze książki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka