"Ostatnie srebrniki" Tadeusz Biedzki.


Nie ukrywam, że do sięgnięcia po ten tytuł skłonił mnie opis znajdujący się na tylnej okładce, porównujący autora do Dana Browna i Umerto Eco. Dana Browna uwielbiam, więc byłam ogromnie ciekawa, co też mógł wymyślić polski autor, iż został on porównany do jednego z moich ulubionych pisarzy. Jednakże, czy porównanie to okazało się być słuszne?

Podczas pobytu w  Turcji żona autora, niejaka Wanda kupuje starą, wiekową szkatułkę, z którą wiążę się tajemnicza przeszłość. Nawet w najgorszych snach małżonkowie nie spodziewają się jednak, jak wiele ten zakup zmieni w ich życiu. Z niewiadomych przyczyn zostają wplątani w trudną i skomplikowaną sprawę związaną z zabójstwem jednego z księży w Hiszpanii. Ogromna ciekawość i chęć rozwiązania sprawy doprowadza ich do kontaktu z niebezpieczną organizacją, jaką jest założony w Hiszpanii Zakon Piłata i Judasza. Polskie małżeństwo, krok po kroku stara się dowieść prawdy, ryzykując przy tym nie tylko swoje życie. Pytanie tylko, czy nie jest już na to za późno?

Tadeusz Biedzki (rocznik 1953) to polski pisarz, podróżnik i przedsiębiorca. Jest pasjonatem historii, egzotyki i tematu Trzeciego Świata. Autor książek powieści podróżniczo-historycznych takich, jak m.in. "Dziesięć bram świata", "Sen pod baobabem", czy "W piekle eboli", za którą to w 2016 roku został nagrodzony Bursztynowym Motylem w konkursie literackim im. Arkadego Fiedlera.

"Ostatnie srebrniki" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora i szczerze muszę napisać, że finalnie zaliczam je do całkiem udanych. Autor stworzył całkiem ciekawą i przede wszystkim niebanalną powieść, od której doprawdy ciężko było mi się oderwać chociażby na moment.

Akcja powieści toczy się dwutorowo. Jedną z jej części są losy polskiego małżeństwa, które będąc na jednej z wycieczek dokonuje zakupu starej szkatułki, z którą - jak mówi jej sprzedawca - wiążę się długa i tajemnicza przeszłość. Natomiast druga część książki to część historyczna, opisująca m.in. losy Piłata (czyli jak dobrze rozumiecie, cofamy się aż w czasy "Chrystusowe") . Ciekawym zabiegiem autora jest fakt, iż obie te części zaczynają splatać się ze sobą, tworząc finalnie ciekawą i bardzo wciągającą opowieść o losach owej szkatułki. Od samego początku widać, iż pan Biedzki wykonał kawał dobrej i żmudnej roboty, bowiem połączenie historii z czasami nowożytnymi w tak zgrabny i przystępny sposób nie jest tak oczywiste jak mogłoby się wydawać. Myślę więc, że niewątpliwie fakt ten jest największą zaletą owej powieści.

Dodatkowym plusem najnowszej powieści Tadeusza Biedzkiego jest sama szafa graficzna. Uwielbiam piękne wydania książek, jak i ich szatę graficzną, a powieść ta niewątpliwie posiada nie tylko ciekawą (i pasującą do fabuły) okładkę, lecz również ciekawe tło, które towarzyszy nam przez całą lekturę. Ciekawym zabiegiem jest zastosowanie innego tła do rozdziałów traktujących o historii, jak i innego do czasów, w których rozgrywa się historia polskiego małżeństwa. Fakt ten również zasługuje na uznanie w moich oczach.

Bez dwóch zdań jednak muszę wspomnieć o tym, iż powieść ta jest niestety dosyć krótka, bo posiada zaledwie 216 stron samej fabuły. Dla osób, które lubią krótkie historie niewątpliwie jest to plus, jednakże osobiście uważam, że gdyby niektóre wątki były bardziej "pociągnięte"/nieco bardziej rozpisane to książka ta byłaby o wiele bardziej ciekawa. 

Reasumując, "Ostatnie srebrniki" to całkiem ciekawa i warta uwagi pozycja. Może i nie jest to Dan Brown, ale z pewnością nasz polski autor ma wszelkie predyspozycje do tego, by w przyszłości doścignąć stylem Browna, więc warto mieć go na uwadze. Szczerze zachęcam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Agencji Business & Culture, a także Wydawnictwu Bernardinum.

11 komentarzy :

  1. Cóż... to kolejna lektura zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tez nie moje klimaty ale kazdy czyta to co lubi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam okazję poznać autora. To bardzo ciekawy człowiek. Przeczytałam do tej pory jego dwie książki, a tę mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja chętnie przeczytałabym tę książkę. Tytuł już zapisałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej książce, ale jeżeli polecasz to z chęcią zanotuję sobie tytuł.
    Serdecznie pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Otrzymałam propozycję recenzji tej książki, ale trudno było mi się zdecydować;) ciekawa propozycja;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem czy przekonam się do tej lektury :) nawet sam Dan Brown szedł mi ciężko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie tym razem, to kompletnie nie moja tematyka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa propozycja, zaskoczyła mnie jednak ilość stron, taki pomysł na fabułę można było zdecydowanie rozwinąć. Ja jednak z przyjemnością sięgnę po książkę

    OdpowiedzUsuń

Tajemnicze książki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka