"Zamordować dziecko" Violetta Domagała.


Przyznam szczerze, że od lektury tej książki minął już jakiś czas, jednakże w końcu (chyba po trzech miesiącach - powieść tę czytałam kilka dni po jej premierze) mam chwilę by móc napisać o niej słów kilka. Czy okazała się ona równie kontrowersyjna, jak jej tytuł?

Podczas pobytu w pewnym obozie koncentracyjnym jedna z Żydówek, niejaka Gizela rodzi dziecko. Żydówka poddawana jest na co dzień  przeróżnym eksperymentom ze strony Nazistów, stąd też obawia się o losy noworodka. Za wszelką cenę stara się je chronić, choć w jej sytuacji jest to naprawdę niełatwy orzech do zgryzienia. Widząc jej determinację i miłość, jedna z pielęgniarek, Daniela poświęca jej chwilę uwagi i zaczyna opowiadać historię sprzed kilkunastu wieków o pewnej młodej dziewczynie, która znalazła się w podobnej sytuacji. Pytanie tylko, jak wiele wspólnego historia młodej Elżbiety będzie miała z życiem więźniarki?

Violetta Domagała to z zawodu prawniczka, a z zamiłowania początkująca pisarka. Jej hobby to m.in. : mediewistyka, egiptologia, archeologia śródziemnomorska, podróże, prawo międzynarodowe i języki obce. Zadebiutowała w 2017 roku powieścią historyczną pt "Zamordować dziecko".

Jak już wielokrotnie tutaj wspominałam zawsze z wielką chęcią czytam wszelkie debiuty, a już szczególną uwagę poświęcam tym, które napisane są przez polskich autorów, wszak dobrych pisarzy nigdy dość, a jak ich nie szukać, niżeli nie poprzez czytanie debiutantów? ;-)  "Zamordować dziecko" to debiut literacki autorki, wokół której w ostatnim czasie "narobiło się" wiele szumu i zastanawiam się tylko, dlaczego? Co takiego złego jest w tej książce, że zrównano ją niemalże z błotem? A może to ja po prostu nie mam zbyt dobrego gustu czytelniczego i podoba mi się byle co? ;-) Takie pytania często towarzyszą mi przez ostatnie dni i doprawdy ciężko jest mi jednoznacznie na nie odpowiedzieć bowiem osobiście bardzo podobała mi się ta książka i jak zaznaczyłam na wstępie tego postu, czytałam ją trzy miesiące temu (albo i jeszcze później, w każdym razie krótko po jej premierze...).

To jasne, że język jakim posługuje się autorka nie jest idealny, ale nie zapominajmy, że jest to w końcu jej debiutancka książka, a jak doskonale wiemy, każdy debiut ma to do siebie, że posiada wady. Osobiście nie mam nic do zarzucenia bowiem język ten idealnie oddawał klimat ówczesnych epok, zarówno tej opisywanej na początku, jak i późniejszej, przedstawiającej losy młodej Elżbiety, która żyła w czasach XVI wieku. 
Poza tym, jakiego języka miała używać ta biedna młoda dziewczyna w rozmowach ze swoim wstrętnym, okrutnym ojcem, którego jedynym celem w życiu było ubliżanie innym, a szczególnie swoim najbliższym? Jakiego języka miałby używać owy ojciec, człowiek pozbawiony jakiejkolwiek kultury osobistej? Zresztą, o jakiej kulturze mowa u osoby, która z chęcią zabiłaby swoją rodzinę? Te pytania również zadaje osobom, które czytały tylko te konkretne fragmenty książki, nie skupiając się (chyba?) za bardzo na jej całości. Doprawdy na naszym rynku istnieje wiele gorszych pozycji, do których można byłoby się przyczepić. 
Ok, być może zbyt obszerne opisy przyrody, krajobrazu wokół, czy też samych postaci nie każdemu mogą się spodobać, jednakże mnie osobiście one w żaden sposób nie zanudziły.
Zaznaczam również (i pewnie zrobię to jeszcze nie raz), że nie chcę mieć nic wspólnego z całym tym szumem toczącym się wokół autorki. Wyrażam tylko i wyłącznie swoje zdanie. 

Głównym wątkiem w powieści jest historia młodej Elżbiety, która żyła za czasów panowania Jagiellonów. Jej historia od samego początku była skomplikowana i trudna do zrozumienia. Wychowywana w patologicznej i wielodzietnej rodzinie, jako jedna z wielu nie miała łatwego startu w życiu. Zamiast poświęcaniu się sobie/nauce/swoim własnym rozrywkom zmuszona była każdego dnia, od świtu do nocy prowadzić dom i zajmować się gospodarstwem wokół. Dodatkowo, żyjąc pod jednym dachem z tak bezwzględną i bestialską osobą, jak jej ojciec, Elżbieta nie widziała żadnego sensu w swoim życiu. Po latach wiecznej hańby postanawia zmienić swoje życie, z dala od rodziny i ciągłych problemów. Sęk w tym, że przeszkadza jej w tym dziecko, którego się spodziewa. Młoda kobieta w dość egoistyczny sposób postanawia pomóc losowi i pozbyć się "problemu". Pytanie tylko, czy wyjdzie jej to na dobre?

"Zamordować dziecko" porusza trudny i jakże kontrowersyjny temat dzieciobójstwa. Temat niewątpliwie trudny i mało komentowany w dzisiejszym świecie, w którym wydawać by się mogło, że nie istnieją już żadne tematy tabu. A jednak. Książka ta jest idealnym przykładem tego, jak wiele jeszcze jako społeczeństwo mamy do poznania i przede wszystkim do zrozumienia (albo chociaż starania się zrozumieć...). 

Książkę tę polecam Wszystkim lubującym się w takich klimatach, a także tym, którzy cenią sobie dość kontrowersyjne tematy, po lekturze których w głowie panuje istna burza mózgu. Bez wątpienia jest to bowiem lektura skłaniająca do wielu refleksji, szczególnie tych smutnych w odbiorze... Szczerze polecam!

8 komentarzy :

  1. Bardzo intryguje mnie tematyka tej książki, więc na pewno po nią sięgnę. Nie wiem nic o żadnym szumie wokół autorki, co utwierdza mnie w przekonaniu, że zbyt mało udzielam się w blogosferze. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo intryguje mnie tematyka tej książki, więc na pewno po nią sięgnę. Nie wiem nic o żadnym szumie wokół autorki, co utwierdza mnie w przekonaniu, że zbyt mało udzielam się w blogosferze. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też książka bardzo się podobała. Czytałam ją momentami dosłownie z nerwami(na ojca Elżbiety),z bólem przy torturach a i z zapartym tchem chcąc się jak najszybciej dowiedzieć jak to wszystko się skończy! Polecam

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też się książka podobała. Ma swoje wady, zwłaszcza ta część o Aushwitz, ale według mnie historia Elżbiety jest warta przeczytania. Co do autorki się nie wypowiadam, wyrażam zdanie jedynie o książce.

    OdpowiedzUsuń
  5. To fakt, wokół tej książki było i jest głośno w pozytywnym jak i negatywnym tego słowa znaczeniu. Ja lubię kontrowersyjne tematy i zamierzam ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem mocno zaciekawiona tą pozycją po Twojej recenzji. Myślę, że się na nią skuszę, bo porusza bardzo trudny i ważny temat.
    Świetna recenzja :)

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam tej książki, ale miałam zamiar. Jednak po wielkiej gówno burzy, jaka nastąpiła przez to, co powiedziała, a raczej napisała autorka o blogerce, to był cios poniżej pasa. I nie tylko o niej. Oburzyło się wielu autorów, czytelników, czy recenzentów. Akurat było to krótko po tym, jak była gówno burza z autorkami Klątwy przeznaczenia? Jakoś tak. Akurat hejt, który poleciał od Pani Violetty w stronę znajomej blogerki był szokującym postem, tak w sumie to za nic. Dlatego została tak zmieszana z błotem wydaje mi się bardziej autorka, niż jej książka. Nie chcę się w to zagłębiać, jedynie nasuwa mi się refleksja: Po co tworzyć coś własnego i wystawiać to na forum publiczne, gdzie panuje WOLNOŚĆ SŁOWA i tak naprawdę nie każdemu musi podobać się to SAMO. Więc autorzy POWINNI liczyć się z krytyką nie tylko tą pozytywna, ale i negatywną, a coraz częściej zdarza się tak, że leci hejt na blogera bo wystawia niezbyt pochlebną recenzję. Tym bardziej, że tak trochę to nie wypada autorowi hejtować w miejscu publicznym kogokolwiek. No cóż. Taka jest rzeczywistość i nie można tego zmienić. A szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie czytałam, nie mam nic do tego, że Ci się podobała. ominął mnie cały ten szum, jednak widziałam zdjęcie, które miało promować tę książkę. zbyt dosłowna interpretacja tytułu mi się nie spodobała i nie będę czytać tej książki. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Tajemnicze książki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka