czwartek, 2 marca 2017

"Żony pana Glassa" Amy Sue Nathan.


Niejednokrotnie zdarza mi się sięgnąć po daną książkę tylko ze względu na jej zachęcający opis znajdujący się na tylnej okładce. Przy okazji jednej z moich styczniowych wizyt w bibliotece moją uwagę zwróciła powieść niejakiej Amy Sue Nathan, o której nigdy wcześniej nie słyszałam. Książka ta reklamowana jest jako "Pełna humoru opowieść o sile przebaczenia i zawiłej drodze do szczęścia", skąd też nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Czy słusznie?

Śmierć niejakiego Richarda Glassa rujnuje całe dotychczasowe życie nie tylko jego obecnej, lecz także ex żony. Od tej chwili bowiem obie panie, ze względu na dzieci i majątek męża zmuszone będą żyć ze sobą. Żadna z nich jednak nie jest na to gotowa. Jednakże, czy dla szczęścia ich dzieci będą one w stanie stworzyć szczerą i przyjazną relację? Czy zła przeszłość i dawne krzywdy pomogą im stworzyć dom pełen ciepła i miłości?

"Żony pana Glassa" pierwsza powieść spod pióra autorki, która została wydana w Polsce. W zamyśle miała opowiadać ona o losach dwóch młodych kobiet,których to życie wystawione zostało na ciężką próbę. Książka miała wzruszać i jednocześnie bawić do łez. W moim przypadku niestety tak nie było.

Ex żona, jak i obecna Richarda Glassa ze względów finansowych (i rzekomo przez wzgląd na dobro dzieci) postanawiają zamieszkać razem, w domu ex małżonki. Sam zatem pomysł na fabułę był dobry, a w każdym razie oryginalny, jednakże autorce ani w jednym procencie nie udało się wykorzystać jego potencjału. Tak złej książki i tak potwornie nudnej nie czytałam już dawno, naprawdę

Styl autorki jest wręcz ciężki i baaardzo toporny i naprawdę nie sądzę, aby było to winą naszego polskiego tłumacza. Niejednokrotnie miałam ochotę po prostu rzucić książką i jak najszybciej o niej zapomnieć, co nawet w przypadku fatalnych książek nigdy wcześniej mi się nie zdarzało. Ta książka to naprawdę potwornie nudna i męcząca lektura, po której nie wynosi się żadnych wartości. A szkoda,bo przecież miało być tak fajnie - miały być łzy i wzruszenie - ale to chyba tylko ze złości nad startą czasu... :-(

Pozwolę sobie również napisać słów kilka o samych bohaterkach. Na samą myśl o nich aż włos mi się jeży na głowie! One były tak infantylne, tak bardzo nieżyciowe i po prostu głupie,że aż czasem zastanawiałam się nad tym, czy naprawdę istnieją tacy ludzie na świecie? Jeśli tak, to mam ogromne szczęście, że nigdy na takich nie trafiłam. Doprawdy - niby dorosłe kobiety po przejściach, a zachowywały się gorzej, niż nastolatki wkraczające w okres buntu i pierwszych miłości. Myślą jedno, robią drugie, a później są niepocieszone i rozpaczają nad tym, jakie to ciężkie życie wiodą... Eh, poziom irytacji podczas lektury był naprawdę maksymalny.

Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak tylko szczerze przestrzec Was przed tą powieścią. Wszyscy Ci, którzy oczekują od książki czegoś więcej, niż dennej i do bólu przewidywalnej historii, czym prędzej powinni zapomnieć o tym tytule. 

17 komentarzy :

  1. Ta książka to zupełnie nie mój styl... Dodatkowo skoro ją tak źle oceniasz to na pewno nigdy nie sięgnąłbym po nią... bo i po co tracić czas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ci, dobry człowieku, za uchronienie mnie przed stratą czasu. Będę omijać

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię topornych i ciężkich stylów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro Pani nie poleca tej książki to na pewno jej nie przeczytam.
    POZDRAWIAM :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka rzeczywiście zapowiadała się bardzo oryginalnie, ale widzę, że raczej szkoda na nią czasu :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze szkoda mi czasu zmarnowanego na taką książkę, niestety trzeba się przekonać, żeby się dowiedzieć.

    Ach, jak dawno nie byłam w bibliotece! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że ta książka jest aż tak przewidywalna. Wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  8. infantylne bohaterki - oj lepiej trzymać się od tego z daleka

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciężki i toporny styl autorki skutecznie mnie zniechęca do sięgnięcia po ten tytuł, Dlatego jednak spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cóż, dobrze że ostrzegłaś nas przed tą książką. Nie ma co marnować czasu, skoro czeka tyle ciekawych książek. :)

    Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń
  11. W takim razie czym prędzej zapominam o tym tytule ;) Opis faktycznie brzmi całkiem fajnie, ale najwyraźniej tragedia z jego realizacją. No cóż, nie będę marnowała czasu na coś, co tak mnie wynudzi.

    Pozdrawiam,
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję za ostrzeżenie, będę mieć na uwadze żeby się jej strzec :)

    OdpowiedzUsuń
  13. widzę, że u Ciebie również tulipany <3 z tymi opisami różnie bywa, ale warto ryzykować, bo można trafić na jakąś perełkę :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę, że książka swą topornością zwyczajnie zniechęca do lektury. Odpuszczę sobie zatem. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie będę jej czytać, przez samo patrzenie na nią coś mi podpowiada - Uciekaj! :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka