piątek, 3 lutego 2017

"Władczyni rzek" Philippa Gregory.


Odkąd tylko pamiętam, powieści historyczne są tym, co zaraz po kryminałach najbardziej lubię czytać. Sięgam po nie niemalże przy każdej możliwej okazji i przyznam szczerze, że niezwykle ciężko jest mi trafić na naprawdę ciekawą i przede wszystkim dobrze napisaną książkę. Jak było tym razem?

Jakobina Luksemburska od dziecka wiedziała, że czeka ją świetlana przyszłość. Wychowywana przez zamożnych i wpływowych rodziców wiodła życie, o którym wielu w tamtych czasach mogło jedynie pomarzyć. W dość szybkim czasie odkrywa ona również w sobie pewien dar, który już na zawsze zmienia jej życie. Odtąd ta bogata, choć nie wywodząca się z rodziny królewskiej młoda dziewczyna staje się postacią równie ważną, co sama królowa. Czy będzie ona jednak w stanie dorównać wszystkim nowo powstałym oczekiwaniom? 

Philippa Gregory (rocznik 1954)  to angielska historyczka i dziennikarka. Jest autorką wielu powieści historycznych, w których swoją uwagę skupia głównie na XVI wieku i losach rodziny Tudorów. Jej najbardziej znane dzieła to m.in. : "Wieczna księżniczka", "Żona oficera",  "Krucjata", czy też "Klątwa Tudorów"

"Władczyni rzek" to pierwsza część cyklu Wojny Dwóch Róż, traktująca o wojnie domowej, która miała miejsce w Anglii, w latach 1455-1485. Powieść ta jest to również moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i szczerze mogę napisać, że było ono jak najbardziej udane. Naprawdę nie spodziewałam się aż tak dobrze napisanej pozycji, bowiem o autorce nigdy wcześniej nie słyszałam zbyt wielu pochlebnych słów i po skończonej lekturze mogę jedynie mieć nadzieję, że kiedyś również i w naszym kraju jej twórczość zostanie doceniona przez szerokie grono odbiorców. 

Autorka w świetny sposób ukazała fakt, iż historia wcale nie musi być nudna, a już na pewno nie ważne dla niej postacie. Główną rolę w całej tej powieści nie gra wcześniej wspomniana wojna, tylko bohaterowie, a raczej bohaterki. Są to pewne siebie, niezależne i bardzo odważne, jak na tamte czasy kobiety, które w imię miłości i dobra swojej rodziny są w stanie zrobić naprawdę wszystko. Pani Gregory w sposób niezwykle barwny i ciekawy przedstawiła postać nie tylko samej Jakobiny, ale również królowej Małgorzaty Andegaweńskiej. Obie panie są nieco zapomniane przez historyków, dlatego też cieszę się, że autorka sięgnęła po te mniej docenione postacie i przedstawiła je w swój indywidualny i zarazem tak bardzo wciągający sposób. Jednakże samo tło historyczne jest także dość dobrze opisane i moim zdaniem idealnie komponuje się z całą powieścią. Napisanie tak dobrej powieści historycznej, w której wszystko idealnie ze sobą współgra to nie lada wyczyn, dlatego też autorka w moich oczach zyskała naprawdę wiele i z pewnością jeszcze nie raz sięgnę po inne jej publikacje.

Jeśli zatem tak, jak ja wciąż poszukujesz dobrej powieści historycznej i nie znasz jeszcze twórczości owej autorki, koniecznie sięgnij po tę powieść. Moc wrażeń i lektura niezapomniana przez lata gwarantowana!

19 komentarzy :

  1. Moc marzeń? A więc z chęcią sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poznałam już pióro tej pisarki, ale jakoś szczególnie nie przypadło mi do gustu, ty bardziej, że nie lubię czytać powieści historycznych. Po tę też się nie skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzadko sięgam po powieści historyczne, ale ostatnio coraz bardziej się do nich przekonuje, dlatego chętnie zapoznam się z powyższym tytułem, jeśli trafi się takowa okazja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wątpię, że książka jest warta poznania, niemniej ja nie przepadam za czasem, w jakim została osadzona, wiec raczej sobie odpuszczę. Jeżeli książki historyczne to tylko okres II wojny światowej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bardzo lubię Gregory więc na pewno sięgnę i po ten tytuł! :D Na razie mam w planach cały cykl o Tudorach ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ah, ja znowu nie przepadam za książkami historycznymi, więc zwykle je sobie odpuszczam. Może kiedyś się to zmieni i skuszę się na coś o podobnej tematyce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam książki tej autorki, są cudne:) Nie czytałam akurat Władczyni rzek, ale sporo innych i za każdym razem jestem zachwycona lekturą:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham Gregory a tę pozycję mam już od jakiegoś czasu na swojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam twórczości autorki, lecz po Twojej recenzji jestem skłonna to zmienić. Tematyka wojny bywa nużąca, aczkolwiek w tym przypadku nie ma mowy o udzie, co bardzo mnie cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten gatunek książek to nie dla mnie, zresztą wiesz o tym. ;)
    I tak przy okazji, nominowałam cię do LBA.;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/2017/02/liebster-blog-award-po-raz-osiemnasty-i.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Philippa niesamowicie intryguje mnie swoją twórczością, więc będę musiała poznać jej książki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zupełnie nie mój klimat, ale znam kogoś, komu mogę polecić twórczość autorki i z pewnością to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też bardzo lubię książki historyczne, ale po Philippę nigdy nie miałam okazji sięgnać.

    OdpowiedzUsuń
  14. czytałam już jedną z jej książek i mi się nie spodobała, ale mam ochotę dać jej jeszcze jedną szansę, właśnie może za sprawą Władczyni rzek. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gregory to dla mnie mistrzyni w powieściach historycznych, chociaż akurat "Władczyni rzek" trochę mi się dłużyła, więcej tu o magii i rodzinie niż o intrygach i władzy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pierwszy rzut na tytuł myślałam, że książka opowiada o syrenach, czy coś w tym stylu. Haha.
    Książka może jest ciekawa, ale u mnie z historią to niestety na bakier :/

    https://karolina-czyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Historia wcale nie musi być nudna! - oj pewnie że nie. O Tudorach zdarzyło mi się już czytać powieść ale tą też chętnie poznam

    OdpowiedzUsuń
  18. Philippa Gregory to królowa powieści historycznej. Serdecznie polecam Ci jak najszybciej zapoznać się z całym jej cyklem Tudorowskim, a już na pewno z "Kochanicami Króla". U mnie akurat ta książka znalazła się jako pierwsza w recenzjach :) Wojne Dwóch Róż zamierzam czytać zaraz po tym jak skończę wspomniany Cykl Tudorowski :) Cieszę się, że ktoś też zauważył tą autorkę, bo nie słyszy się o niej w blogsferze a jest naprawdę genialną autorką :) W ciekawy i interesujący sposób zapoznaje czytelnika z historią:)

    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka