"Love,Rosie"/"Na końcu tęczy" Cecelia Ahern.


Na początku maja podzieliłam się z Wami moimi wrażeniami odnośnie lektury "P.S.Kocham Cię", do której link znajdziecie tutaj.
Niestety powieść ta nie spodobała mi się wcale, jednakże nie byłabym sobą, gdybym nie dała autorce jeszcze jednej szansy i tak oto w moje ręce trafiło w końcu "Love,Rosie" (oryginalnie wydane wcześniej jako "Na końcu tęczy",również w Polsce).

Rosie i Alex są przyjaciółmi od zawsze. Ich spokojną, nierozerwalną relację los jednak postanawia wystawić na ciężką próbę - rodzice Alexa z powodu pracy przeprowadzają się do odległego o setki mil Bostonu. Obojgu z nich w jednej chwili cały dotychczasowy  świat, ich marzenia i plany legną w gruzach. Czy będą oni w stanie to przetrwać i zbudować silną znajomość, która pomimo przeciwności losu będzie trwała długie lata? To pytanie pojawia się w ich myślach każdego dnia, ale jak sami zauważają, warto jest wierzyć i czekać, bowiem los codziennie szykuje dla nas nowe szanse...

Zacznę może od tego, że po poprzedniej lekturze miałam ogromne obawy i naprawdę szczerze myślałam, że również i ta książka bardzo mnie rozczaruje. Na szczęście jednak stało się zupełnie inaczej, gdyż historia Rosie i Alexa wciągnęła mnie niemalże od samego początku. 

To, co pierwsze rzuca się w oczy to styl i forma, w jakiej została napisana ta powieść. Historia ta została stworzona na podstawie listów i e-maili, jakie wysyłali do siebie poszczególni bohaterowie. Ten nietypowy zabieg okazał się strzałem w dziesiąt, bowiem dzięki temu czytelnik z łatwością może stać się postronnym obserwatorem wszystkich wydarzeń. Dodatkowym atutem tejże pozycji jest fakt, iż autorka posługuje się niezwykle lekkim, plastycznym językiem, który bardzo ułatwia całą lekturę. 

Jednakże, główną i najważniejszą zaletą powieści są sami bohaterowie. Cecelii Ahern udało się stworzyć bohaterów niebanalnych. Zarówno Rosie, jak i Alex są niezwykle barwnymi i ciekawymi postaciami, które z pewnością znajdą swoje rzesze wiernych fanów. Postacie te są dopracowane niemalże w każdym calu i co najważniejsze, są po prostu życiowi -czyli pisząc krótko - tacy, jacy być powinni.  Poczucie humoru, mądrość i odwaga to cechy, które idealnie opisują tę dwójkę młodzieńców. Swoim zachowaniem udowadniają również, że prawdziwa przyjaźń, która trwać może długie lata jest naprawdę możliwa. 

"Love,Rosie" jest zatem piękną, niebanalną i niezwykle ciekawą historią o przyjaźni, miłości i odwadze. Z pewnością jest to jedna z tych historii, które na długo pozostają w pamięci czytelnika. Pomimo pozornie zwyczajnego pomysłu na fabułę, jaką jest opowieść o dwójce młodzieńców, których relację los postanawia wystawić na ciężką próbę, powieść ta niesie ze sobą wiele cennych i ponadczasowych wartości.

Jeśli tylko jesteś fanem powieści obyczajowych lub takich, o których ciężko Ci będzie zapomnieć, koniecznie sięgnij po "Love,Rosie". Moc wrażeń i skrajnie różnych emocji gwarantowane od pierwszych stron lektury!

P.S. W 2014 roku swoją premierę miał film o tym samym tytule, który również szczerze Wam polecam, choć subiektywnie stwierdzam, że książka jest o niebo lepsza ;-)) 

30 komentarzy :

  1. Lubię książki, w których wykorzystany jest sposób z listami czy emailami. Czyta się lepiej, jakoś tak bardziej można się wczuć w fabułę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Serio książka jest lepsza?
    No proszę, proszę! JA film oglądałam i go UWIELBIAM (Sam jest cudowny, a i Lily stanęła na wysokości zadania)! Nie liczyłam na to, a tu proszę - to historia, do której uwielbiam powracać!
    Natomiast do pierwowzoru jakoś nie mogłam się przestawić. Powieść epistolarna jest ciekawym rozwiązaniem, ale jakoś tak.... no nie bardzo...
    no ale skoro Ty mówisz, że książka jest lepsza, to nie ma co zwlekać tylko się za to brać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kompletnie się z Tobą nie zgodzę, dla mnie bohaterowie byli właśnie banalni i nic ich nie wyróżniało. Forma listów mnie męczyła, a nawałnica złych wydarzeń, zbiegów okoliczności i głupich decyzji... to wszystko nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam obie książki, choć recenzja jednej z nich będzie z opóźnieniem na blogu :)Love Rosie trochę forma mi nie odpowiadała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka była super i jeszcze nie raz ją przeczytam. Masz rację w 100℅ :) Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O, wysyłanie listów i e-maili? Ciekawe. Ja Cecelię znam tylko z widzenia (w sensie... z widzenia jej książek XD), za to moja koleżanka jest jej wielką fanką. Ma podobne zdanie na temat Love Rosie jak ty. Chyba sama musze się w końcu za nią wziąć :D.
    Pozdrawiam!

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Czeka na półeczce... jednak już teraz mogę powiedzieć, że filmem byłam zachwycona ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna powieść. I film również mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem ciekawa, jak ja odebrałabym taką formę powieści. Mam ją w planach już od dawna. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. "P.S.Kocham Cię" wspominam bardzo pozytywnie, ale za to "Love,Rosie" totalnie mnie rozczarowała.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo miło wspominam "Love, Rosie". :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam twórczość tej Pani, obie książki mnie oczarowały :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widziałam film i byłam nim zachwycona. Koniecznie muszę dorwać książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Love Rosie" czeka na regale aż po nią sięgnę, "Ps Kocham Cię" już czytałam i oglądałam film i bardzo lubię. Ciekawe czy Love Rosie również mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  15. O tak! "Love,Rosie" to lektura obowiązkowa i cieszę się, że nabyłam swój egzemplarz, ponieważ nie mogę doczekać się przygody z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Długo myślałam, czy zaopatrzyć się w tę powieść. Myślałam, że będzie to kolejna książka mówiąca o tym samym :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Widziałam tylo film P.S.Kocham Cię, ale twóczości autorki nie znam. Nie wiem czy to zmienię :)


    Zapraszam do siebie :) W lipcu blog obchodzi urodziny i z tej okazji będzie sporo konkursów. Pierwszy z nich już na blogu.
    http://www.recenzjezpazurem.pl
    Diane Rose

    OdpowiedzUsuń
  18. niedlugo i ja siade do love rosi a poki co zapisze sobie tytulik nr 2 :P pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszyscy rozpływa się nad tą powieścią, musze ja w końcu przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. niestety właśnie forma mnie odstraszyła i odłożyłam ją po 60 stronach. fajnie, że informujesz też o drugim tytule, pod którym wcześniej została wydana, bo nie wszyscy o tym wiedzą. za to film bardzo mi się podobał. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak dotąd czytałam jedynie Krainę zwaną Tutaj pani Ahern, jednak spodobał mi się jej styl i jestem pewna, że prędzej lub później sięgnę po następne!

    Pozdrawiam
    ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytałam i polecam gorąco. Nawet mam swój egzemplarz! :)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  23. Co prawda ja fanką powieści obyczajowych nie jestem, ale z twórczością Pani Ahern miałam okazję zapoznać się podczas czytania "Zakochać się" i bardzo podobał mi się warsztat autorki. Na pewno więc będę czytać inne jej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Film oglądałam, podobał mi się, ale jakoś za ksiązkę nie mogę się zabrać. Skoro twierdzisz, że jest lepsza od ekranizacji to zaczynam żałować tego stanu

    OdpowiedzUsuń
  25. Film oglądałam i bardzo mi się podobał. Skoro twierdzisz, że książka jest lepsza muszę i ja się za nią wziąć.

    OdpowiedzUsuń
  26. Po ,,Love, Rosie'' zamierzam sięgnąć od jakiegoś czasu. Film zapewne również obejrzę :)
    Bardzo podoba mi się Twój blog, postaram się zaglądać częściej :)
    Pozdrawiam!
    http://papierowenatchnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Ta autorka nie zrobiła na mnie wrażenia. Ot, taka sobie, miłe czytadło, nic poza tym.

    OdpowiedzUsuń
  28. "Love, Rosie" chodzi za mną już od dłuższego czasu. Muszę wreszcie ją zdobyć i przeczytać. To może być fajna historia.

    Obserwuję i pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Oglądałam film, który niestety w ogóle nie podbił mojego serca :(

    OdpowiedzUsuń

Tajemnicze książki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka