poniedziałek, 25 lipca 2016

"Kiedy odszedłeś" Jojo Moyes, czyli o całkiem udanej kontynuacji "Zanim się pojawiłeś".



Na wstępie wybaczcie mi moją dłuższą nieobecność tutaj, ale jak już wielokrotnie wcześniej pisałam, to wszystko jest spowodowane moją pracą. Korzystając jednak z dnia wolnego, postanowiłam napisać post o książce, którą przeczytałam w ten weekend. Ta książka, to oczywiście "Kiedy odszedłeś" Jojo Moyes, czyli kontynuacja losów Lou z "Zanim się pojawiłeś".

Decyzja Willa nieodwracalnie zmienia życie Louisy. W jednej chwili jej pozornie ułożony i spokojny świat legnie w gruzach. Mając jednak na uwadze ostatnie życzenie mężczyzny, Lou za wszelką cenę stara się żyć normalnie i cieszyć się każdą chwilą. Jednakże, czy po stracie ukochanej osoby będzie to możliwe? 

Odkąd tylko dowiedziałam się o tym, że w Polsce postanowiono wydać tę książkę, od razu chciałam ją mieć i niecierpliwie oczekiwałam momentu, w którym dane mi będzie w końcu ją przeczytać. Z różnych względów, nie udało mi się tego dokonać od razu po premierze, no ale w końcu jakoś znalazłam czas i po prostu zatraciłam się, i to dosłownie! 

Przyznam szczerze, że doprawdy byłam bardzo ciekawa, w jaki sposób autorka pokieruje dalszymi losami dwudziestokilkuletniej Louisy Clark, którą poznałam w "Zanim się pojawiłeś". Celowo nie zdradzam fabuły wcześniejszego tomu, bo wiem, że ten post mogą przeczytać osoby, które jeszcze nie poznały tomu pierwszego, zatem wybaczcie mi takie omijanie i nie pisanie wprost. Dodam jednak, że otrzymałam coś, co zaskoczyło mnie totalnie. Naprawdę, autorka po raz kolejny stworzyła niebanalną i do bólu życiową powieść, która z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci. Cieszę się niezmiernie, że pani Moyes nie stworzyła kolejnej cukierkowej baśni o cudownych i nierealnych wręcz bohaterach, w świecie których na końcu zawsze zwycięża dobro. 

Dodatkowo, wspomnę również o tym, o czym z reguły nie zdarza mi się tutaj pisać. Mowa oczywiście o opisie znajdującym się na tylnej okładce książki. Doprawdy nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak bardzo nie lubię, gdy opis ten zdradza niemalże całą treść powieści. W tym przypadku na szczęście opis ten nie zdradza praktycznie niczego, co uważam za ogromny plus. Mnie osobiście ten opis bardzo zaintrygował i byłabym ogromnie szczęśliwa, gdyby na każdej innej pozycji widniała taka intrygująca i nie zdradzająca za dużo notatka. Aby jednak nie było aż tak słodko i kolorowo, muszę, no wręcz muszę przyczepić się do okładki. Te rajstopy aż rażą w oczy swoim nieodpowiednim kolorem (osoby znające treść tomu pierwszego będą wiedziały, o co chodzi). Szkoda, bo skoro okładka ma odzwierciedlać treść całej powieści, to tym razem się nie do końca to udało, niestety.

Pokrótce napiszę jeszcze słów kilka o samym stylu autorki. Niewątpliwie jest to jeden z moich ulubionych stylów pisarskich : niby taki prosty, niezbyt wyszukany, a jednak bardzo wciągający i sprawiający, że lektura jest całkiem przyjemna i intrygująca. Nic dodać, nic ująć, prawda?

Reasumując, nie pozostaje mi zatem nic innego, jak tylko szczerze Wam polecić tę powieść. Wszystkim, bez wyjątku bowiem lektura ta niesie ze sobą naprawdę wiele cennych wartości. Gwarantuję Wam, że nie będziecie czuć się zawiedzeni!

22 komentarze :

  1. Pierwsza część mi się nie spodobała, była dla mnie nudna.
    Z wielką obawą jeszcze nie sięgnęłam po drugą część.
    Mam nadzieję, że w końcu się przełamie, ponieważ mimo wszystko druga część mnie kusi.
    Pozdrawiam


    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to szkoda, bo ja jestem naprawdę oczarowana historią Lou :) Mam jednak nadzieję, że inne powieści autorki przypadną Ci do gustu! Pozdrowienia!

      Usuń
  2. Nie czytałam tomu pierwszego,więc nam co nadrabiać.
    Pozdrawiam Julia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie zachęciłaś do zapoznania się z historią Louisy:).

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak sama mi wpadnie pierwsza część w ręce, to z przyjemnością przeczytam. Jeśli nie, to płakać nie będę. Chociaż przyznam, że zaintrygowały mnie rajstopy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że bardziej dosłownie nie napisałaś jakie są losy Lou :D jestem strasznie ciekawa własnie ze względu na ten nic nie mówiący opis z tyłu okładki! Nie przeczytałam nawet "Zanim się pojawiłeś", a już mnie druga część intryguje!

    #SadisticWriter
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawi mnie ta książka, ale wciąż nawet pierwszej części nie przeczytałam... W końcu to zmienię, ale kiedy, skoro czasu nie ma za wiele? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale kusisz! Ja czekam, aż będą obie części w bibliotece. ;) Bez sensu było mi brać ostatnio ten tom, jak pierwszego nie czytałam. Może mi się uda. :)

    P.S masz genialną zakładkę! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w pierwszej kolejności będę czytać "Zanim się pojawiłeś". A potem zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jeszcze nie przeczytałam nawet 'Zanim się pojawiłeś' i jak na razie nie ciągnie mnie do niej, chociaż już znajduje się na mojej półce... Może kiedyś ją przeczytam, a potem zabiorę się za 'Kiedy Odszedłeś' :)

    Pozdrawiam cię z całego serduszka i w wolnej chwili zapraszam do mnie na 'Business English Magazine 54/2016 | Recenzja' :)
    Tusia z bloga tusiaksiazkiinietylko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja dzis dopiero sobie zamowilam pierwsza ksiazke zanim sie pojawiles bardzo lubie czytac twoje recenzje pozdrawiam i dziekuje za kolejny twoj wpis m...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ile ludzi, tyle zdań.
    Mnie również "Kiedy odszedłeś" mimo wszystko pozytywnie zaskoczyło. Wydźwięk powieści także jest pozytywny i nastraja optymistycznie, że jutro jest jutrem, czy tego chcesz, czy nie, i trzeba wierzyć w lepszy czas :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ojej! Nawet nie wiesz jak bardzo się ucieszyłam, gdy spojrzałam na zdjęcie *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo raz jeszcze. Zakładki są cudne! :)

      Usuń
  13. Kochana nawet nie wiesz, jak bardzo chcę przeczytać obie części:) Na weekend nie mogłam wytrzymać i oglądałam film i popłakałam się...Już nie mogę doczekać się książki:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo wartościowa recenzja! Czekam na więcej! POzdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam w planach ten tytuł, ale na początku koniecznie muszę się zapoznać z "Zanim się pojawiłeś" :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Intrygujący opis z tyłu okładki który nie zdradza za wiele to faktycznie godne pochwaly zjawisko :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zupełnie nie dla mnie :D
    Ale takie style autorów są najlepsze! <3 Co do opisów - ja np. opisów kolejnych tomów nigdy nie czytam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam ją już u siebie, więc jak nadrobię zaległości to zabieram się za nią w pierwszej kolejności :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Książki pojawiają się w takim tempie, że nie nadążam :) muszę wszystko nadrobić i już nie mogę się doczekać.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. "Zanim się pojawiłeś" nie czytałam jeszcze, ale oglądałam ekranizację i cóż... spodziewałam się czego więcej. Czuję spory niedosyt. Niemniej jednak z czystej ciekawości skuszę się na kontynuację, jeśli przypadkiem trafi w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka