piątek, 12 lutego 2016

"Serce buszu" Consilia Maria Lakotta.

Niezwykle rzadko zdarza mi się przeczytać takie książki. Zapewne sama nigdy nie zwróciłabym na nią uwagi,bo okładka nie przyciągnęłaby mnie wcale,nie wspominając już o opisie znajdującym się na tylnej okładce,rekomendującym książkę, jako powieść chrześcijańską. Jednakże, dzięki mojej mamie w końcu znalazłam czas na lekturę i w zasadzie jestem z tego zadowolona.

Młodziutka G.od dziecka zna swoją przyszłość. Jest przeznaczona królowi i niedługo ma odbyć się ich ślub. Dziewczyna jednak w żaden sposób nie chce być kolejną żoną ludobójcy, nazywanego przez podwładnych "Czarnym Neronem". Dzień przed zaślubinami do wioski przybywa młody wojownik S. , który przynosi dary od swojego plemienia. S.zakochuje się w G.od pierwszego wejrzenia i po rozmowie z nią decyduje się na ucieczkę. 
Czy ta - wydawać by się mogło - naiwna i spontaniczna decyzja nie okaże się jednak największym błędem ich życia? 

Consilia Maria Lakotta -urodzona jako jedno z bliźniąt syjamskich. Poświęcona Matce Dobrej Rady,tj. Mater Boni Consili. Jej życie podporządkowane było Bogu i kulturze chrześcijańskiej, której poświęca wszystkie swoje dzieła. Jednym z nich jest "Serce buszu" opowiadające o trudach misjonarzy stacjonujących w afrykańskim buszu.

Przyznam szczerze,  że początki mojej lektury nie wróżyły nic dobrego, bowiem historia dwójki młodzieńców niesamowicie mnie nudziła. Na szczęście każdy kolejny rozdział był coraz lepszy, dzięki czemu w dość krótkim czasie udało mi się przeczytać powieść. 
"Serce buszu" to nie tylko autentyczna historia miłości S.i G. Przede wszystkim  jest to świetna opowieść o ówczesnych misjonarzach,zamieszkujących tereny dawniejszej Zambezi. Dzięki pozostawionym przez duchownych notatkach autorce, za pomocą pięknych słów udało się odtworzyć wszystko to, co rzeczywiście miało miejsce.

Głównym problemem powieści jest budowanie religii chrześcijańskiej na afrykańskich terenach. Dzikość, brak chęci przynależności do kogokolwiek, a także lęk przed nieznanym powodują, że początki chrześcijaństwa były naprawdę trudne. Ówczesny król tamtejszych terenów nie zgadzał się na jakąkolwiek obecność białych ludzi z wyjątkiem tych,którzy byli mu potrzebni np.do uprawy roli. Z tego powodu wojny ludu z misjonarzami były dość częstym i powszechnym zjawiskiem. Jednakże, ani misjonarze, ani siostry zakonne nie tracili ducha wiary i swoją waleczną postawą, krok po kroku zmieniali tamtejszy świat. Oczywiście na lepsze. 

Pozwolę sobie również napisać kilka zdań o stylu autorki. Jak już wcześniej wspomniałam, na początku lektura nie wciągnęła mnie wcale. Dialogi bowiem były nijakie,nie wspominając już o reszcie. Na szczęście, z każdym kolejnym rozdziałem było coraz lepiej,aż w końcu autorka rozkręciła się na dobre.
Jedynym zastrzeżeniem jest fakt, iż pani Lakotta bardzo często wplata w treść obce, afrykańskie słowa lub całe zdania, które ciężko nawet było mi przeczytać. Niestety ani jedno z nich nie zostało przetłumaczone na nasz język, co jest dla mnie dość dziwne i niezrozumiałe. Nie wiem, czy to wina autorki,która celowo zastosowała taki zabieg,czy też jest to wina naszego polskiego tłumacza /wydawnictwa. Ciężko stwierdzić, jednakże fakt ten wypadałoby zmienić. 

Reasumując, pomimo słabego początku i wplataniu w treść niezrozumiałych słów i zdań zdecydowałam się polecić Wam tę powieść. Dlaczego? Nie jest ona bowiem najgorsza i jej główny problem, jakim jest budowanie religii chrześcijańskiej na dzikich,afrykańskich terenach z pewnością zasługuje na uwagę. Myślę, że warto czasem sięgnąć po tego typu literaturę i dowiedzieć się o świecie czegoś nowego i ciekawego zarazem.

18 komentarzy :

  1. To może być coś ciekawego i odmiennego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A cóż to za egzotyczna przygoda? :) Ja chyba też nigdy nie sięgnęłabym po taką pozycję, ale Twoja recenzja jest na swój sposób interesująca. Też miałam dużo takich książek, które źle się zapowiadało... A tu proszę. Zaskoczenie, bo ciężko było się od nich oderwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Egzotyki mi trochę brakowało, jednakże po lekturze coś mi w tej mojej głowie zostało, więc dlatego nie skreślam do końca tej książki :) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Zdecydowanie nie dla mnie,ale może polecę komuś innemu przy okazji :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że jakość książki wzrasta z każda kolejną stroną. Bardzo chętnie przeczytam, temat jest interesujący. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzikość okładki wraz z treścią, która pozostawia czytelnika z poczuciem czegokolwiek to znak, że książka jest warta przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż, ten styl autorki mnie odrzuca więc raczej na pewno nie skuszę się, by ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że sięgnę po tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem... znam dwie inne książki tej autorki i nie rzuciły mnie na kolana, więc tą sobie raczej odpuszczę.

    Pozdrawiam
    ksiazki-inna-rzeczywistosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Odstrasza mnie ten słaby początek i fabuła też mnie niezbyt zainteresowała, dlatego jednak spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka nie w moim klimatach, bez żalu zrezygnuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Poznałam już prozę tej autorki i myślę, że nie zawiodłabym się na tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  12. Na pewno przeczytam.Pozdrawiam Julia

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawa recenzja, ale ja chyba podziękuję. To nie są raczej moje klimaty. Czuję, że czytając tę książkę tylko bym się męczyła.

    OdpowiedzUsuń
  14. Może po nią sięgnę, ciekawie się zapowiada! :D
    Buziaki :*
    http://cudowneksiazki.blogspot.com/
    PS obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  15. O nie, nie, nie literatura chrześcijańska, nie.... i jeszcze romans. Odpadam :D

    OdpowiedzUsuń
  16. W sumie jestem skłonna przeczytać, lubię tego typu książki, dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka