poniedziałek, 9 listopada 2015

"Złamane pióro" Małgorzata Maria Borochowska.

Dwudziestopięcioletnia Emily Crewe postanawia zacząć życie od nowa, na własnych zasadach. Po zakończeniu studiów przeprowadza się na wieś do starego lecz pięknego domu odziedziczonego po dziadkach. Tam ucieka w świat marzeń usiłując napisać swoją książkę , aby zapomnieć o przeszłości i problemach.
Właśnie tam poznaje również Jacoba Stuarta: przystojnego i niesamowicie utalentowanego architekta. Znajomość ta może okazać się jedną z najlepszych rzeczy, jakie dotąd spotkały ją w życiu.  Może okazać się też tą,  która zmieni wszystko. Wybór należy tylko do niej...

"Złamane pióro" to debiutancka powieść Małgorzaty Marii Borochowskiej, wydana w 2012 roku. Debiut ten uważam za jak najbardziej udany.

Sięgając po książkę nie wiedziałam, czego dokładnie mam się spodziewać bowiem opis na tylnej okładce niezbyt wiele sugerował - na szczęście - a wcześniej czytane przeze mnie recenzje rozmyły się w mojej głowie.  Pisząc wprost myślałam raczej, że będzie to kolejny romans jakich wiele. Patrząc na okładkę moja wyobraźnia sugerowała również wątek kryminalny w tle.
Wyobraźcie sobie zatem moje zdziwienie podczas lektury. Aby nie zdradzić zbyt wiele napiszę tylko tyle: fabuła wciąga już od pierwszych stron i swoje tempo trzyma cały czas, do samego końca.

Kolejną ważną rzeczą w tej książce jest język. Przyznam szczerze, że już dawno nie czytałam tak pięknego i wyszukanego słownictwa w tak - wydawać by się mogło -zwyczajnej lekturze. Autorka niewątpliwie ma dar posługiwania się językiem w sposób niezwykle plastyczny i dar ten wykorzystała na każdym etapie pisania owej historii.

Na uwagę zasługują również główni bohaterowie - Emily i Jacob. 
Emily to dwudziestopięcioletnia pianistka, która po kilku nieprzyjemnościach, a raczej nieporozumieniach postanawia wyjechać na wieś, gdyż tylko tam czuje się bezpiecznie. Przez całe dotychczasowe życie robiła wszystko to,czego oczekiwała od niej rodzina. Lęk przed graniem i występami tylko potwierdził jej decyzje żeby wyjechać i zapomnieć o wszystkich problemach. 
Nie myśli o przyszłości - to zbyt dalekosiężne plany. Na wsi chce być bowiem jak najdłużej i zamierza poświęcić ten czas na napisanie książki.
Jacob jest jej zupełnym przeciwieństwem. Jego życie skoncentrowane jest na pracy i tylko w niej widzi sens swojego życia. Nie musi uciekać przed czymkolwiek, a przyszłość wiąże oczywiście z pracą. Nie w głowie mu romanse, ani inne nic nie znaczące związki. Skrycie czeka na tę Jedyną, dla której będzie w stanie poświęcić dosłownie wszystko.
Tych dwoje poznaje się w dniu przeprowadzki Emily na wieś. Przystojny architekt jest jej sąsiadem. 
Ich znajomość od samego początku jest dość specyficzna. Rozmowy, jakie najczęściej prowadzą są bardzo trudne. Poglądy - będąc zupełnie od siebie różne - powodują wiele nieporozumień. 
Dzięki tym postaciom autorka porusza niecodzienne i trudne tematy, jakimi są : wiara, Bóg, miłość i samotność,do której żadne z nich nie chce się przyznać.

Muszę wspomnieć również o tym, iż kompletnie nie rozumiem dlaczego - pomimo że od debiutu minęły trzy lata- o książce tej nie jest głośno. Ta pozycja to naprawdę udany i -co najważniejsze - przemyślany debiut zasługujący na uwagę wielu czytelników.
Po skończonej lekturze stwierdzam,że jedyną wadą tej książki jest fakt,iż trzeba myśleć podczas czytania,bo nie jest to kolejna opowieść o cudownej miłości, tylko lektura skłaniająca do wielu - czasami ciężkich i smutnych- refleksji i pewnie tylko dlatego, że nie jest komercyjna, nie jest popularna. A szkoda, bo naprawdę ma potencjał. 

Reasumując - nie pozostaje mi nic innego, jak tylko szczerze i od serca polecić tę książkę. Jest to bowiem niesamowita opowieść o poszukiwaniu swojego prawdziwego "ja" napisana przepięknym językiem. Dla osób oczekujących od lektury czegoś więcej, niżeli poprawnie napisanej powieści jest to pozycja obowiązkowa.

Za możliwość przeczytania książki, jak również napisania tego postu bardzo dziękuję Autorce.

6 komentarzy :

  1. Czytałam i jestem bardzo zaskoczona - w pozytywnym znaczeniu tego słowa - warsztatem pisarskim autorki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie, lektura tej powieści była wspaniałą ucztą literacką. Teraz czekam na drugą część.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mnie cieszą tak udane debiuty. Ja na chwile obecną nie dam rady sięgnąć po tę książkę, ale postaram się mieć ją na uwadze w wolnym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak czasem jest, że słaba promocja i nie słychać o książce. Osobiście pierwszy raz czytam recenzję tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że Ty również doceniłaś tę powieść :) Mnie także zaskoczyła i oczarowała, niecierpliwie czekam na kontynuację :) Niebawem na moim blogu wywiad z M.M. Borochowską :) Cieszę się, że miałam tę przyjemność współpracować z tą autorką, ma klasę i dobry styl, i do tego jest bardzo ciepłą i sympatyczną osobą :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka