"Nikt nie chciał słuchać" Isobel Kerr, Alex Kerr.

Czasami nachodzi mnie taki stan, w którym trudno jest mi zrecenzować przeczytaną książkę. Mija kilka dni od lektury, a ja nadal nie wiem, jak zabrać się za jej opisanie. Ciężko jest bowiem zrecenzować kogoś życie.

"Nikt nie chciał słuchać" - bo o tej książce staram się coś teraz napisać - to autentyczne wspomnienia dwójki bohaterów, a zarazem autorów tej pozycji : Isobel i Alexa Kerr.
Od samych narodzin ich życie nie było usłane różami. Nieakceptowani i terroryzowani przez ojca niemalże każdego dnia toczyli nieustającą walkę sami ze sobą. Trudno im było bowiem odnaleźć się w świecie pełnym nienawiści i pogardy i to strony ich własnego rodziciela.
Nie dziwny jest zatem fakt, iż dom rodzinny traktowali nie jak bezpieczną przystań, w której mogą wieść spokojne i szczęśliwe życie, tylko jak miejsce do spania i załatwiania najpilniejszych potrzeb, jak np. higiena, czy odrabianie prac domowych.
Czas pozalekcyjny spędzali głównie na wielu zajęciach dodatkowych, opłacanych głównie przez ich matkę.
Żadne z nich po tylu latach spędzonych u boku zaborczego i nieczułego ojca nie sądziło, że najgorsze ma jednak dopiero nastąpić...

Szczerze pisząc jak dotąd udało mi się przeczytać naprawdę wiele pozycji dotyczących rodzin dysfunkcyjnych/patologicznych. Były to głównie wspomnienia dzieci, bądź ich opiekunów, jak chociażby Cathy Glass, którą bardzo sobie cenię. Wydawać by się więc mogło, że już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć.
Jednakże historia nastoletniej Isobel i jej o trzy lata młodszego brata Alexa głęboko mnie poruszyła.
Naprawdę ciężko jest mi o niej napisać cokolwiek sensownego i pozbawionego moich nadmiernych emocji.
Po skończonej lekturze stwierdzam, iż tytuł tej książki jest w stu procentach trafny, ponieważ naprawdę oprócz samych siebie nie mieli nikogo. Pomimo wielu wizyt u najróżniejszych psychologów, a także adopcji przez rodzinę zastępczą ta dwójka młodych, dopiero co dorastających ludzi nie miała w nikim wsparcia i nikt na poważnie nie interesował się ich problemami.
Z całej tej sytuacji wyłania się nieudolny obraz tamtejszej opieki społecznej i innych służb, które powinny reagować w tak trudnych i niecodziennych sytuacjach. Znieczulica społeczna widoczna jest niemalże na każdym kroku i stanowi główny problem w ich nastoletnim świecie.
Jak to bywa przy tego typu pozycjach nie będę oceniać stylu, języka, fabuły itd, bo to naprawdę bezsensu w przypadku, gdy w grę wchodzi kogoś prawdziwe życie, które krótko pisząc jest jedną wielką tragedią. Niejednokrotnie bywa tak, iż dla autorów napisanie takiej książki jest czymś w stylu katharsis i absolutnie to rozumiem, dlatego nigdy nie będę oceniać żadnej tego typu publikacji pod względem stylistycznym, ani też nigdy nie napiszę typowej recenzji, bo i jak miałabym zrecenzować kogoś życie?
Jedynym pozytywem wyłaniającym się z całej tej historii jest miłość rodzeństwa. Ich przywiązanie do siebie, tęsknota za sobą nawzajem i troska są w stanie rozczulić nawet największego twardziela.

Reasumując - "Nikt nie chciał słuchać" to pozycja trudna w odbiorze, lecz godna uwagi każdego czytelnika. To jasne, iż nie jest to lektura odpowiednia do każdej sytuacji, jednakże również i takie publikacje warto jest mieć na oku.


21 komentarzy :

  1. Bardzo przygnębiająca lektura...

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozejrzę się za nią, ale myślę, że tak ciężka lektura trochę u mnie poczeka;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też czekała dość długo na odpowiedni nastrój.

      Usuń
  3. Na pewno się za nią rozejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto się zmierzyć z taką dość trudną książką. Będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tematyka zdecydowanie znajdująca się w kręgu moich zainteresowań i ściśle powiązana z moim wykształceniem - pewnie dlatego owa książka czeka na mojej półce.

    OdpowiedzUsuń
  6. nie lubię tego typu "prawdziwych" książek. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pewnie i książka nie dla mnie ale zapadają mi gdzieś w głowie recenzję które tu czytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli dochodzi do sytuacji, że nie wiadomo, jak zrecenzować książkę i ująć w słowa wszystkie emocje, to znak, że jest to bardzo dobra i poruszająca lektura. :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro to powieść trudna w odbiorze, to ja poczekam na inny, bardziej dogodny dla mnie moment, gdyż obecnie wolę coś lżejszego tematycznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Masz rację - nie należy oceniać stylu, itd., kiedy w grę wchodzi prawdziwa historia. Książka ta czeka już na mojej półce i mam nadzieję, że mnie także chwyci za serce.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię takie trudne książki, więc czemu nie? :)
    Thievingbooks

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej ;) Nominowałam Cię do tagu, tutaj znajdziesz więcej informacji ;) http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/2015/11/my-little-pony-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Podczas wizyty w bibliotece albo księgarni będę miała tę książkę na uwadze bo bardzo chce ją przeczytać!
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Listopad to smutny miesiąc, dlatego staram się unikać smutnych książek, ale wiosną pomyślę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety dużo "tego"wokół nas...

    OdpowiedzUsuń
  16. Też uważam, że ocenianie książki-zwierzenia nie powinno się oceniać tak jak fikcji literackiej. Styl jest tutaj mniej ważny niż to, co autor chce przekazać. A ksiażki trudne emocjonalnie jakoś tak do mnie przemawiają... Choć boję się póki co je recenzować.

    OdpowiedzUsuń
  17. Pracuje w działce pomocy społecznej od kilku lat i faktycznie polska system nie działa idealnie. Ale muszę zauważyć, iż od kilku lat nastąpiła wielka zmiana, zwłaszcza ukierunkowana na pomoc dla dzieci krzywdzonych. Osobiście pracuje z rodzinami zastępczymi, opiekunami rodzinnych domów dziecka i placówek opiekuńczo-wychowawczych oraz ich wychowankami. Każde dziecko odebrane od rodziców przeszło w życiu jakąś traumę. Dlatego bardzo mnie cieszy fakt, iż powstają takie książki i mówi się o tragedii dzieci uczulając na to społeczeństwo. Ja sobie nie wyobrażam nie zareagować w sytuacji kiedy dziecko mówi, że coś złego się dzieje!
    Jestem pewna, że kiedyś ruszę tę książkę.

    Jedną uwagę mam... rodzina zastępcza i rodzina adopcyjna to dwie różne rzeczy, więc rodzina zastępcza nie może adoptować dzieci a tylko zapewnić im opiekę zastępczą ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tragedia dzieci zawsze bardzo mnie porusza- trzeba przecież je chronić, a nie krzywdzić...

    OdpowiedzUsuń
  19. Trudna tematyka z którą może kiedyś się zapoznam, teraz jednak wolę coś bardziej optymistycznego.
    /kwiatusia - mam nowy nick :)/

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie osobiście tez tragedia dzieci bardzo porusza czytałam juz wiele książek o tej tematyce ale tej jeszcze nie miałam okazji przeczytać muszę za nia się rozejrzeć .

    OdpowiedzUsuń

Tajemnicze książki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka