czwartek, 1 października 2015

"Rosół z kury domowej" Natasza Socha.

Rozwód. Dla wielu z nas to słowo oznacza ostateczność. Większość z nas nie jest nawet w stanie wyobrazić sobie tej sytuacji. No bo jak po tylu wspólnie spędzonych latach można się rozwieść i tak po prostu odejść do innej osoby?
W takiej sytuacji poznajemy główną bohaterkę- Wiktorię,  która przez kilka lat żyła u boku Tymona,  poświęcając mu dosłownie całą siebie.
Niestety - bycie oddaną kurą domową nie wystarczyło, by wspólnie z nim dożyć starości.
Porzucona i rozżalona Wiktoria postanawia wyjechać do Niemiec. Po upływie niedługiego czasu poznaje trzy inne kury domowe zdolne - tak, jak ona kiedyś do wszelkich poświęceń w imię rodziny.
Niepozorne znajomości okażą się być jednak tymi, które już na zawsze zmienią jej życie.
Dziewczyny odnajdą bowiem w sobie siłę i wymyślą świetny sposób na biznes i pozbycie się swoich kompleksów, fundując sobie przy okazji kilka chwil zapomnienia... I pomyśleć, że to wszystko przez rozwód!

"Rosół z kury domowej" to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Nataszy S. Przyznam szczerze, że do zakupu tej książki skłonił mnie sam jej tytuł,  który jest dość intrygujący, a także okładka, która nie bez powodu jest jego dopełnieniem.
Sięgając po lekturę nie spodziewałam się, że będzie ona aż tak dobra. Naprawdę.
Myślałam, że jest to raczej jedna z tych "feministycznych" powieści pokazująca, że my kobiety jesteśmy najważniejsze i kropka, a faceci, zresztą jak i cała reszta to zło wcielone.
Ogromnie cieszy mnie zatem fakt, iż pozycja ta rozczarowała mnie bardzo pozytywnie i sprawiła, że mój wieczór - mimo, iż spędzony z książką w ręku był bardzo udany.
Historia Wiktorii i jej koleżanek jest bardzo wciągająca i nie pozwala oderwać się od niej chociażby na minutę.
Autorka dołożyła naprawdę wielu starań,  aby każdy potencjalny czytelnik zainteresowany książką znalazł w niej coś dla siebie.
Sam styl, fabuła i język powieści to po prostu mistrzostwa w wykonaniu pani Nataszy.
Sposób budowania postaci, ich język - czasem dowcipny, czasem ironiczny,  jednakże zawsze odpowiedni do sytuacji nie pozwalają mi napisać nic innego, jak tylko tyle,  iż stałam się kolejną fanką twórczości autorki i myślę, że będę już nią zawsze.

Głównym celem powieści jest poruszenie ważnego tematu,  jakim niewątpliwie jest praca kobiet, które z różnych przyczyn decydują się zostać w domu i zajmować się nim. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż tzw.kura domowa każdego dnia wykonuje naprawdę wiele czynności i gdyby zapłacić jej za każdą z nich to nazbierałaby się naprawdę niezła suma,  która wystarczyłaby nawet  na krótkie wakacje pod palmami.

Reasumując - "Rosół z kury domowej" to pozycja godna uwagi dla każdego, szczególnie dla kobiet -rzekłabym nawet, że to taki must have dla każdej przyszłej pani młodej-potencjalnie przyszłej kury domowej, a także dla pań, które niestety tkwią już w tym ukurzeniu i nie potrafią się z niego wydostać. Gwarantuję niezapomnianą i bardzo wartościową, a przede wszystkim życiową lekturę, która niejednej kurze otworzy oczy, mam nadzieję!

6 komentarzy :

  1. Ta książka mnie wręcz ''prześladuję'' i chyba muszę w końcu się na nią skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam - myślę,że nie będziesz zawiedziona :)

      Usuń
  2. Czytałam już wiele recenzji tej książki i mam ją w planach. Myślę, że powinna mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie czytalam ale mam wielka ochote sama zapoznac sie z ta pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet dziś chyba widziałam tę książkę na promocji... ale jutro może to nadrobię :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka