"Projekt matka.Niepowieść" Małgorzata Łukowiak.

Pewna kobieta po 30-stce postanawia mieć dziecko. Jej praca, życie prywatne i towarzyskie ułożone jest od lat, a zegar biologiczny tyka nieubłaganie, więc to ostatni dzwonek na założenie własnej rodziny. 
W dość szybkim czasie los uśmiecha się do niej i zostaje szczęśliwą świeżo upieczoną matką. 
Jednakże - po chwili wielkiej euforii rzeczywistość daje się we znaki. Zderzenie się z nią może okazać się wcale nie tak fajne, jak opisywano je w kobiecych pismach.
Natłok obowiązków,  zderzenie dwóch odległych światów  (matki i dziecka), a także niemożliwość kontynuowania dobrze zapowiadającej się kariery to tylko kilka zmartwień owej kobiety.
Nasuwa się więc pytanie, czy "projekt matka" był dobrym pomysłem...

"Projekt matka. Niepowieść" to debiutancka książka autorstwa Małgorzaty Łukowiak. Nie ukrywam, że ową pozycję znalazłam na wyprzedaży w jednym z dużych centrów handlowych i do jej zakupu skłoniła mnie niewątpliwie ładna okładka i wydanie w twardej oprawie. Do tego cena 14,99zł to naprawdę nie tak wiele.
Zachęcona rekomendacją znajdującą się na odwrocie książki jakoby była "niestereotypową i bardzo prawdziwą opowieścią wielomatki o macierzyństwie i ocalaniu siebie każdego dnia" sięgnęłam po lekturę niemalże chwilę po zakupie.
Przechodząc więc do rzeczy - pomysł na fabułę - czytaj o macierzyństwie i jego blaskach i cieniach jest dość dobry i za to wielki plus dla autorki, jednakże samo wykonanie nie zasługuje na zbyt wiele dobrych słów.
Niestety mój zachwyt słabł z każdą kolejną czytaną stroną. Niby miało być śmiesznie i fajnie, a wyszło jak zawsze przy tego typu wydaniach bowiem pozycja ta jest po prostu nudna, a jej język niezbyt ciekawy i z pewnością nie zachęcający do dalszej lektury.
Po kilkunastu stronach miałam po prostu dość czytania po raz kolejny o tym, co dane dziecko robi w owej chwili i co na ten temat myśli autorka (czytaj ich matka). Może i na początku niektóre dialogi przeprowadzane z dziećmi  były dość zabawne, jednakże ileż można czytać dosłownie to samo tylko ubrane w inne słowa...
Naprawdę nie wiem, czy istnieje gdzieś na świecie taka osoba, której by to nie przeszkadzało.
Rzadko zdarza mi się również odkładać w kąt czytaną lekturę, lecz w przypadku tej pozycji było to wręcz nagminne, z czego jestem bardzo niezadowolona, gdyż czytanie jej zajęło mi tydzień,  co jest niestety chyba jakimś przykrym rekordem w moim czytelniczym życiu :-(

Naprawdę długi czas zastanawiałam się też nad tym, co pozytywnego mogłabym napisać o tym debiucie. Niestety - oprócz wcześniej opisanych walorów wizualnych i dobrego pomysłu na fabułę nie znalazłam nic innego, mimo iż od końca lektury minął jakiś czas i emocje zdążyły już opaść.

Reasumując - z wielką przykrością i poczuciem straconego czasu niestety nie jestem w stanie polecić tej książki. Zresztą - jestem pewna, że na Waszych domowych półkach znajdziecie o wiele bardziej intesujące pozycje, nawet jeśli mielibyście czytać je kolejny raz.
Mam też nadzieję,  że przez długi czas nie trafię na kolejną tak beznadziejną książkę. 

10 komentarzy :

  1. Oj to zdecydowanie nie jest Książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale recenzja na plus,bo szczera.

      Usuń
  2. Pierwszy raz spotkałam się z tą książką u koleżanki, która była w ciąży. Nawet jej się podobała, ale wspominała, że bez szału. Mimo negatywnych recenzji, chciałabym jednak sama przeczytać, bo fabuła mnie bardzo ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej książki, ale widzę po Twojej recenzji, iż nie mam czego żałować. Zatem spasuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś przymierzałam się do lektury tej książki, teraz widzę, że nie mam co żałować, że jednak do tego nie doszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam Pani bloga pod względem szczerosci :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za ostrzeżenie i tez nie będę marnować czasu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś również widziałam ową powieść na wyprzedaży jednak chęć zostawienia funduszy na inną powieść zwyciężyła.
    Jednak kto wie, może kiedyś napotkam ją w bibliotece, to wtedy przeczytam.. ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie lektura tej książki zajęła.... 8 miesięcy!!! Męczyłam się strasznie, w sumie do tej pory nie wiem dlaczego w porę nie odpuściłam. Nie mogłam znieść języka jakim posługiwała się autorka i kompletnie nie rozumiałam co chce osiągnąć pisząc o macierzyństwie w taki dziwny sposób.
    Zgadzam się z Tobą, książka beznadziejna.

    OdpowiedzUsuń

Tajemnicze książki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka