"Życie na pełnej petardzie - czyli wiara, polędwica i miłość." Ksiądz Jan Kaczkowski & Piotr Żyłka.

Cofnijmy się na chwilę do lat 90tych. Wyobraźmy sobie nastolatka cieszącego się życiem i tym, co ma wokół. Pierwsze zauroczenie, pierwsze młodzieńcze wzloty i upadki. Typowy bunt nastoletniej osoby ciekawej świata i jasno określającej swoje poglądy. 
Wyobraźmy sobie osobę, która żyje chwilą i docenia ją. Osobę, która ma dość układów i sztywniactwa w Kościele, poprzez co nie uczęszcza na lekcje religii i mszę święte do Kościoła. 
Zresztą - osoba ta wywodzi się z domu, w którym nie trzeba było tego robić, a jedyne do czego skrycie namawiają rodzice to robienie tego,co się chce.
Po kilku latach osoba ta (pomimo niezliczonej ilości problemów) zostaje księdzem, którego zna całą Polska. Tak - to nie kto inny, jak ksiądz Jan Kaczkowski.
 "Życie na pełnej petardzie..."  to moje drugie spotkanie z ks.Janem. Przyznam od razu na wstępie, że tak, jak za pierwszym razem czuję się bardzo usatysfakcjonowana przeczytaną lekturą.
Podobnie również,  jak książka " Szału nie ma, jest rak"  została ona napisana dzięki kilkunastu rozmowom duchownego z p.Piotrem Żyłka i właśnie to czyni ją niezwykłą, bo w żaden sposób nie została zaplanowana i "wyreżyserowana".

Postać ks.Jana jest niezwykła. Pomimo swojej choroby (glejaka czwartego stopnia) i wyroku zbliżającej się śmierci on nadal nie zwalnia tempa i całe życie oddaje Bogu i bliźnim. Jego pasją i oddanie niejednokrotnie budzą podziw, a zarazem zdziwienie.
Sympatyczne i wydawać by się mogło łagodne uosobienie nie sprawiają jednak, że jest on również łagodny i wysoce wyrozumiały w kwestii swoich poglądów. Jego wartości są bowiem takie,jakie być powinny - przemyślane i niezwykle mądre. Msza święta jest dla niego najważniejsza i jak sama nazwa wskazuje - po prostu święta i kropka. 
Od kilku lat jest on także szefem/osobą odpowiedzialną za funkcjonowanie puckiego hospicjum, które sam stworzył.

Pomimo tego, iże rozmowy dziennikarza z księdzem odbywały się w przeróżnych miejscach i tylko w kilku wolnych chwilach duchownego pomiędzy kolejnymi jego sprawami - konwersacja ta niesie ze sobą naprawdę wiele cennych wartości i spostrzeżeń. 
Poruszone są w niej najważniejsze sprawy, jednakże wszystkie z nich dotyczą życia ks.Janka - począwszy od domu rodzinnego, kończywszy na jego luźnych dywigacjach o chęci zjedzenia polędwicy wołowej ;-)
Mimo niewątpliwie trudnych tematów książkę czyta się naprawdę dobrze,  a każda kolejna strona jest jak wielką tajemnicą,  którą czym prędzej chcemy poznać i zrozumieć. 
To właśnie styl wypowiedzi, wnikliwość i ciekawość, z jaką ks.Jan opowiada sprawia, że rozumiemy wszystko,  o czym mówi - nawet wtedy, kiedy rozmawia o trudnych sprawach związanych z Ewangelią, czy też swoją chorobą.
Ponadto - książka przybliża nam osobę ks.Kaczkowskiego i pokazuje niewątpliwie zupełnie inne - nieznane dotąd oblicze polskiego duchownego.
Jego autoironia,  cenne uwagi i spostrzeżenia dotyczące "kolegów po fachu" są po prostu mistrzowskie i bardzo celne.
Jak sam dobrze zauważa - zbyt wielu jest "pluszowy misiów" w naszym duchowieństwa i dlatego uważam,  że takich osób,  jak on właśnie nam potrzeba, by cokolwiek zacząć zmieniać na lepsze.

Dodatkowym plusem publikacji są zamieszczone w niej zdjęcia z prywatnego archiwum księdza, dzięki którym możemy poznać jego rodzinę i nieco bardziej ułatwić sobie przyswajanie informacji o nim.

"Życie na pełnej petardzie - czyli wiara, polędwica i miłość" to jedna z tych książek, które każdy - bez względu na płeć, wiarę i poglądy zapamięta na długo i wyniesie z niej wiele cennych wartości, bowiem nie sposób "przejść" obok niej obojętnie.
Rozmowa ks.Kaczkowskiego z p.Piotrem jest bardzo wciągająca już od pierwszych kartek, dzięki czemu czyta się ją naprawdę szybko i z zapartym tchem - a co najważniejsze rozumie się wszystko,  o czym już zresztą wspominałam...
Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości dotyczące lektury - tym bardziej po nią sięgnijcie. Takiego księdza da się lubić. Szczerze i naprawdę!

5 komentarzy :

  1. Dziękuję za kolejną wyczekiwaną recenzje 😊
    Pozostaje tym razem tylko przeczytać książkę 😜

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki, dość oryginalny tytuł. Na pewno zwraca uwagę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro Twoim zdaniem księdza Jana da się lubić, to ja chętnie poznam powyższą książkę. Mam nadzieję, że moja odczucia będę równie pozytywne jak Twoje.

    OdpowiedzUsuń

Tajemnicze książki © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka