wtorek, 19 maja 2015

"Mistrz" Andy Andrews.

" Taki mam dar. Jedni potrafią pięknie śpiewać, drudzy szybko biegać, ja zaś potrafię zauważać rzeczy, których inni nie dostrzegają, mimo że większość z nich znajduje się na wyciągnięcie ręki. Widzę sytuację i ludzi z innej perspektywy. Tego właśnie brakuje większości osób: głębszego wglądu, szerszej perspektywy. Dlatego staram się ofiarować im nowy punkt widzenia, który pozwala zatrzymać się, popatrzeć na życie z boku i zacząć od nowa."
W jednym z niewielkich nadmorskich miasteczek zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Otóż - po rozmowie z pewnym staruszkiem problemy mieszkańców nagle znikają, a oni sami wiodą odtąd szczęśliwe życie.
Sytuację komplikuje jednak fakt, iż niestety nikt nie potrafi powiedzieć, kim jest owy starzec i dlaczego domaga właśnie im.
Splot przypadkowych zdarzeń i zniknięcie starca powoduje panikę, którą powstrzymać może tylko jedna osoba...
"Mistrz" to niewątpliwe arcydzieło. Sięgając po książkę nie sądziłam, że tak bardzo mi się spodoba. Jak zwykle trafiłam na nią przez przypadek i zaczęłam czytać od razu, więc kompletnie nie wiedziałam, czego się spodziewać, bo opisy na okładkach celowo nie zdradzały zbyt wiele.
Jednakże - z każdą kolejną przeczytaną stroną moja fascynacja tą historią była coraz większa i większa, osiągając możliwie najwyższe szczyty.
Bowiem - z pozoru banalna opowieść o starcu zmieniającym życie przypadkowo napotkanych ludzi brzmi tak nieprawdopodobnie, a wręcz bajkowo.
Na szczęście nie jest to bajka ze złymi bohaterami w tle i cudownym zakończeniem tylko świetnie opisana historia - niewątpliwie skłaniająca do wielu refleksji.

Na tylnej okładce książki jest napisane, iż "opowieść odmieniła losy milionów ludzi na całym świecie" i myślę, że nie zostało to napisane na wyrost, ponieważ z pewnością nie jest to kolejny zwykły poradnik uczący nas, jak żyć wedle wcześniej wymyślonych przez kogoś wskazówek.
Jest to raczej jedna z tych pozycji pokazujących nam, jak łatwo jest pozbyć się naszych codziennych problemów i zacząć żyć szczęśliwie. Wiem, brzmi banalnie, ale lektura skłania nas do wyciągania naprawdę dziwnych wniosków, które w większości są zgodne z tym, co próbował przekazać nam autor.
Na przykładach kilku najróżniejszych sytuacji z życia przeciętnych ludzi autor postarał się pokazać nam, co tak naprawdę jest ważne w życiu i stwierdzam, że zrobił to naprawdę po mistrzowsku.

"Mistrz" to bez wątpienia również fantastyczna powieść napisana przepięknym językiem. Myślę, że pan Andrews (jak również nasz polski tłumacz) poświęcili naprawdę kilka długich i ciężkich chwil na to, aby książka była tak bardzo ciekawa i świetnie napisana. 
Pomimo wspominanego wyżej niewątpliwie pięknego języka (na pewno nie jest to kolejna pozycja napisana standardowo potocznym i jak najprostszym w przekazie językiem)  jest on naprawdę plastyczny i zrozumiały dla każdego typu czytelników - nawet tych nie mających na co dzień styczności z szeroko pojętą poezją słowa.

Andy Andrews na co dzień zajmuje się przede wszystkim szkoleniem i motywowaniem pracowników największych firm na świecie i sądząc po lekturze - muszą to być naprawdę owocne wykłady i bardzo żałuję, że nie mogę być jedną z tych osób,które mogą wziąć u nich udział. 

Naprawdę od dawna nie byłam tak bardzo zauroczona, a wręcz zakochana w jakiejkolwiek przeczytanej przeze mnie książce. Myślę również, że jest to jedna z tych pozycji, do której będę powracać jeszcze niejednokrotnie, bo niesie ona ze sobą naprawdę wiele cennych wartości.

Na koniec - nie pozostaje mi nic innego, jak tylko polecić i zachęcić do lektury. A zatem - Drogi Czytelniku, usiądź wygodnie, bo najlepsze dopiero przed Tobą... :-)

12 komentarzy :

  1. Myślę że tą recenzją mnie zaciekawiłaś:-)
    Jak tylko znajdę czas,a bardziej chęć do przeczytania jakiejkolwiek książki,bo nie wątpliwie mam zaległości.
    To ten tytuł znajdzie się na mojej liście już od dziś ;D
    I ciszę się że blog zmierza w kierunku książek,które mnie osobiście zaciekawią i spowodują,że poświęcę im czas nie nudząc się przy tym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnością bym przeczytała :)
    Coś dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fabuła książki brzmi bardzo intrygująco, a i Twoja pozytywna recenzja także skutecznie zachęca mnie do tej lektury. Zatem w wolnym czasie postaram się mieć ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że mnie bardzo zaintrygowała ta książka. Chcę ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam dotąd o tej książce, wspaniała okładka... muszę koniecznie ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niepozorna okładka, ale treść świetna - przynajmniej tak się wydaje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie tak :) Jednakże okładka ma pewne powiązanie z treścią :)

      Usuń
  7. "Najlepsze" sa ksiazki na ktore trafia sie przez "przypadek"

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś już o tej książce czytałam i bardzo mnie zaciekawiła, ale w końcu o niej zapomniałam :( Tym razem zapiszę sobie tytuł, bo jestem bardzo ciekawa treści :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam ostatnio o tej książce i cały czas zastanawiam się czy też jej nie zakupić; recenzja zachęca ;)
    http://books-jewellery-leisure.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. No brzmi bardzo interesująco i dopisuję do swojej listy. Dziękuję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm nigdy wcześniej o tej książce nic czytałam, widzę, że warto się nią zainteresować. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka