czwartek, 26 lutego 2015

"Joyland" - Stephen King.

Joyland. Z pozoru zwyczajne wesołe miasteczko. Jednakże od samego początku czuć,że skrywa jakąś tajemnicę.Podobno nikt nic nie wie,lecz każdy czuję tą niesamowitą,a zarazem dziwną atmosferę,która panuje wokół.
Młody,21 letni chłopak trafia do tego miejsca przez przypadek.Poszukiwał pracy,by dorobić sobie i odłożyć na studia.Od początku swojej pracy nie wie,co dokładnie będzie robił i,co to znaczy nosić futro.Jednak zupełnie nie przejmuje się tym wszystkim i do pracy podchodzi na luzie.Dzięki temu szybko staje się ulubieńcem wszystkich osób,którzy pracują razem z nim,a także klientów,którym niejednokrotnie uda mu się pomóc.Poznaje również na swojej drodze matkę samotnie wychowującą niepełnosprawnego syna,z którym nawiąże relację.

Jednakże - czy ta relacja,jak również praca w Joylandzie będą dla niego bezpieczne? Czy będzie musiał zmierzyć się z dawnym morderstwem dokonanym na terenie wesołego miasteczka? Czy zostanie wplątany w kolejne morderstwo?

"Joyland" nie jest to kolejnym mrożącym krew w żyłach"horrorem.
Jest to raczej opowieść o dojrzewaniu młodego chłopca i właśnie to czyni książkę ciekawą.Czytając ją miałam wrażenie,jakbym czytała historie napisaną przez któregoś z moich znajomych -wszystko automatycznie starałam się sobie wyobrazić i przenieść się w świat bohatera,który wydawał mi się coraz bardziej znajomy.Również sam styl napisania książki, a także historia opowiadana bezpośrednio przez młodzieńca skłoniła mnie do takich właśnie wniosków.
Fani dotychczasowych - kultowych zresztą horrorów Kinga mogą się nieco rozczarować,ponieważ (oprócz możliwości przewidywania przez jedną z bohaterek przyszłości - choć dla mnie jest to kwestia dyskusyjna) w książce nie znajdzie się stricte fantastycznych mocy bohaterów,czy też opowieści.

Jednakże - jak już zaznaczyłam wcześniej uważam,że to właśnie dlatego "Joyland" jest warty uwagi - chociażby z racji ponownego przekonania się,że Stephen King rzeczywiście jest Królem - jedynym w swoim rodzaju i oby tworzył jak najdłużej.

2 komentarze :

  1. Uwielbiam czytać książki King'a, pochłaniam je bardzo szybko:) Podobnie było i z JOYLAND. Książkę otrzymałam w prezencie na urodziny, przeleżała dwa miesiące na półce z powodu braku czasu na czytanie. Jednak gdy w końcu znalazła się w mych dłoniach, to została przeczytana w ciągu dosłownie dwóch dni! Bardzo ciekawa, aż szkoda, że nie jest dłuższa, bardzo polecam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja "Joyland" lubie wyjatkowo. Jako fanka Kinga i jego twórczości i stylu uważam, że w Joylandzie wyjątkowe jest to że teoretycznie ksiazka nie jest naładowana akcją a nie da sie przy niej nudzić. Ale w końcó Król to Król. Polecam ją wszystkim i wiem, że nie zawiedzie :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka